niedziela, 18 maja 2014

Rivaille x Eren - Rozdział 1 ( nowość)

Czarnowłosy szybko zerwał się z łóżka. Niestety materac Erena okazał się zbyt dużą przeszkodą aby mógł ją spokojnie ominąć z ranną nogą.
Brunet  gwałtownie otworzył oczy, kiedy usłyszał krzyk Leviego.
- C-co się dzieje? – zapytał zaspanym głosem
- Usłyszałem krzyk kobiety.. – odparł szybko

Eren zamrugał kilka razy i przetarł oczy dłonią. – Pewnie coś ci się przyśniło.
- To niemożliwe, bo ja nawet nie zmrużyłem oka! – krzyknął wychodząc z pokoju. Z lekkim bólem udało mu się wyjść na korytarz.

Eren szybko pobiegł za nim.
Przestraszył się kiedy ktoś zaczął mocno uderzać o drzwi.
- Odsuń się. – rozkazał , podchodząc ostrożnie do źródła hałasu. Otworzył je powolli mając nadzieję, że ktoś tylko robi sobie głupie żarty.

Jednak widok jaki zastał spowodował, że cofnął się kilka kroków w stronę zdezorientowanego bruneta.
- Co tam jest? – zapytał  spoglądając na leviego.
Chłopak nie mógł wydusić z siebie żadnego słowa.

- N- nie podchodź! – krzyknął w końcu , kiedy Eren zaczął kierować się w stronę drzwi.
- Obawiasz się czegoś? – zaśmiał się.. – To na pewno nic strasznego.
Ominął stojącego w bezruchu czarnowłosego i zobaczył to, czego nigdy nie powinien ujrzeć.
Patrzył otępiałym wzrokiem , nie dowierzając własnym oczom.

Z martwych oczu matki bił obezwładniający chłód. Jej ciało wygięte było w nienaturalny sposób, jakby jakaś ogromna siła rzuciła nią o podłogę , łamiąc jej przy tym wszystkie kości.
Podbiegł do niej szybko i ukucnął.

Połowa jej twarzy była wyraźnie poparzona.

Ujął w dłonie głowę matki, a z jego oczu popłynął strumień łez.
Levi powoli ruszył w stronę rozpaczającego chłopaka.
- Nie podchodź ! nie zbliżaj się.. proszę.. nie teraz.. – Ledwie mówił przez zaciśnięte gardło, dając mu do zrozumienia, że potrzebuję dłuższej chwili , by zrozumieć to co właśnie się wydarzyło.
- Nic nie wskórasz, jeśli zginiesz! – krzyknął , ale nawet jemu delikatnie zadrżał głos.
- Nigdzie się stąd nie ruszę! J-ja.. zostanę przy niej! – odparł zaciskając dłonie na materiale jej bluzki.
- Eren.. musimy stąd jak najszybciej odejść..  – złapał głowę chłopaka w swoje dłonie. – Spójrz.. no spójrz do cholery! Całe miasto płonie, przez te przeklęte  smoki.
Brunet podniósł swój wzrok na iskrzące się od ognia niebo. Oprzytomniał kiedy zrozumiał , że nie ma pojęcia gdzie jest jego siostra.

- M-musimy odnaleźć Mikasę! – powiedział wstając szybko.
- Mikasę? Kto to jest? – zapytał czarnowłosy spoglądając na twarz bruneta.
- M-moja siostra .. – wyszeptał

Rivaille potrafił dokładnie sobie wyobrazić co teraz dzieje się w głowie chłopaka. 
- Ja postaram się ją odnaleźć..  Najlepiej będzie, jeśli znajdziesz jakieś bezpieczne miejsce.. niedaleko jest jaskinia.. idź do niej. – powiedział Rivaille popychając chłopaka do przodu.
-  D-dziękuję.. – szepnął , wycierając wilgotne policzki.

Levi zniknął z jego oczu .. musiał za wszelką  cenę odnaleźć jego siostrę.
Przeszukiwał dosłownie każdy dom.. ale w większości były to już ruiny.
W końcu dostrzegł w oddali czarnowłosą dziewczynę. Stała nieruchomo wpatrując się w kolejny z płonących budynków.

- To ty jesteś Mikasa? – zapytał stając przed dziewczyną.
Ona kiwnęła mu głową, i przeniosła swój wzrok na jego twarz.
- Gdzie jest mój brat? – jej głos był spokojny

- Jest bezpieczny.. zaprowadzę cie do niego.. – odparł krótko
Byli już w połowie drogi, kiedy usłyszeli za swoimi plecami niebezpieczne trzepotanie skrzydeł.
- To smok! – krzyknęła przerażona..

Levi odwrócił się szybko, i przewrócił dziewczynę na ziemię.
- Ukryj się w tych gruzach! – rozkazał , świdrując  smoka swoim wzrokiem.
- A co z tobą? – zapytała

Czarnowłosy spojrzał na nią, i przez ułamek sekundy Mikasa dostrzegła na jego twarzy delikatny uśmiech.
 - Zajmę się nim. – jego głos był spokojny.
Brzmiał jakby kruk nie bał się tego stworzenia.  Chwycił do ręki swój sztylet i spojrzał prosto w czarne oczy bestii.
Smok zionął ogniem celując prosto w niego, ale zwinność Leviego pozwoliła mu ominąć zagrożenie. Wbił sztylet w skrzydło smoka i mocny ruchem rozerwał mu grubą skórę.
Usłyszał głośny ryk bestii. – To jeszcze nie koniec!  - drugi cios jaki mu zadał był o wiele bardziej bolesny.
Smok nie mógł już unieść się do góry, więc jedyną bronią jaką dysponował był ogień i ostre pazury.
Chłopak upadł na ziemię, kiedy ogromne zwierzę raniło go ostrymi pazurami w ramię.
Mikasa nie mogła dłużej czekać. Chwyciła leżący pod jej stopami miecz zabitego żołnierza.  Powoli zaczęła skradać do wściekłej bestii.
Serce biło jej jak oszalałe.  
Rivaille podniósł się  z ziemi  i otrzepał brudne ubranie.
- Ty.. latająca, ziejąca ogniem , gnido.  – syknął obracająć w dłoni ozdabiane ostrze.
Smok ryknął tak głośno, że stojąca z nim dziewczyna wzdrygnęła się.
- M-mikasa.. stój!  - krzyknął , widząc jak czarnowłosa wskakuje na jego grzbiet.
Rozwścieczony potwór  próbował zrzucić ją z siebie, jego przepełniony bólem ryk rozniósł się po całej okolicy.

Mikasa wbiła w jego kark ostrze tak głęboko, że przeszło na wylot.
-  N-nareszcie.. – wyszeptała
Cios powalił bestię na ziemię. Czarnowłosa zeskoczyła z niego, i szybko podbiegła do rannego chłopaka.
- To nic takiego.. – wyszeptał zaciskając dłoń na krwawiącej  ranie.
Dziewczyna zdjęła ze swojej szyi szalik i obwiązała go na jego ramieniu.
- To powinno zatamować krwawienie..  ale i tak musimy szybko dostać się do szpitala. – ujęła go pod ramię.
Levi co jakiś czas mocno zaciskał powieki, wtedy kiedy ból był nie do zniesienia.
- M-miałem zaprowadzić cię do Erena.  – jego  głos był cichy i ochrypły
Mikasa wzięła głęboki oddech, i zatrzymała się na chwilę.
- Jestem pewna, że nic mu nie jest.. Tylko nie jestem pewna, jak poradzi sobie w dalszym życiu. – powiedziała zmartwiona.
- Teraz ma tylko ciebie. Musisz się nim zaoopiekować. -  uśmiechnął się delikatnie.
- A co będzie z tobą? -  spojrzała na niego

Levi spuścił wzrok na ziemię.
- Poradzę sobie. – odparł zimno – Możemy już ruszać?
Dziewczyna skinęła głową. Po dziesięciu minutach, doszli pod budynek szpitala.
- Wracaj do niego.. – jego głos był niespokojny – Kiedy o mnie zapyta, powiedz mu, że nie żyję.  – zacisnął dłoń na ranie

- M-mam okłamać własnego brata? – zapytała zdziwiona
- Jeśli twój brat dowie się, że jestem  w szpitalu, przyjdzie tutaj.  Eren zbyt gwałtownie kieruje się uczuciami. – odparł  zimno.
Mikasa ostatecznie zgodziła się na to co zaproponował  czarnowłosy.
Kruk zrobił to z obawy przed tym, że po pewnym czasie mógłby zacząć traktować bruneta jako bliską swojego serca osobę.
- Mam nadzieję, że kiedyś się spotkamy.. idioto.. – wyszeptał ,wchodząc do budynku.
- Eren! – krzyknęła dziewczyna – Tak bardzo się cieszę, że nic ci nie jest.
Chłopak odwzajemnił uścisk. – Gdzie jest Rivaille? – zapytał nagle
Dziewczyna dotknęła dłonią jego policzka.
- On nie żyje.. – odparła krótko.
Chłopak otworzył szerzej oczy, i ukrył twarz pod kosmykami włosów.
- R-rozumiem. – szepnął.
Czuł rozdzierający ból w piersi, ale pomimo tego wiedział, że musi być silny. 
- Nie mam zamiaru się poddać..  -  powiedział nagle.
Mikasa zauważyła, że jego oczy błyszczą. Znów objęła go ramionami.
- Razem wstąpimy do wojska..
Minęły  dwa lata od  tych tragiczny wydarzeń.  Nadal zdarzało się, że Eren wieczorami płakał.  Wciskał twarz w poduszkę i wylewał w nią wszystkie emocje jakie nim targały
 - Jutro najważniejszy test waszych zdolności! - krzyknął postawny mężczyzna , spoglądając surowym wzrokiem na stojących przed nim kadetów .
- J-jeśli ktoś go nie zda , nie dostanie się do walczących na froncie. To straszne. - wyszeptała Sasha 

Mikasa uśmiechnęła się delikatnie.
- Ja nie będę brała w tym udziału. - powiedziała nagle.
Sasha spojrzała na nią zdziwiona.
- Jak to ? 
Mężczyzna stanął przed czarnowłosą. Dziewczyna hardzie wpatrywała się w jego oczy. 
- Ty .. jesteś zwolniona z obowiązku zdawania egzaminów. - jego głos był poddenerwowany. 
- Ale to niesprawiedliwe.. - mruknął Jean. 

- Gratuluje! To naprawdę niesamowite.. - Eren przysiadł się do swojej siostry.
Sasha spojrzała zabójczym wzrokiem na naburmuszonego Jean'a
- Mógłbyś tak uważać , gdybyś był na jej poziomie. - syknęła wrednie.
Chłopak wstał z miejsca .

- Coś ty powiedziała, idiotko ! - krzyknął ze złością 
Mikasa przewróciła oczami i uderzyła pięściami o drewniany stół
- Zachowujecie się jak dzieci. - skarciła ich dziewczyna, chwytając Sashe za nadgarstek i zmuszając do zajęcie miejsca na krześle.

- Dlaczego tylko mi się oberwało? - prychnęła krzyżując ramiona na piersi.
- Kto poprowadzi jutrzejszy test ? - zapytał brunet spoglądając na Armina.
- Podobno ma to być ktoś nowy. - odparł cicho.
Eren uśmiechnął się do chłopaka i podał mu talerz.

- Lubisz marchewki, prawda ? Ja ich nie znoszę. - Blondyn otworzył delikatnie usta ze zdziwienia.
- D- dziękuję. 
To dzięki ich przyjaźni , Armin przestał być aż tak nieśmiały.
- Jestem wykończony.. - wyszeptał wchodząc do swojego pokoju.
Na oślep w ciemności szukał dłonią włącznika światła.
Zdjął buty i kurtkę powiesił na haku .
Rozciągnął mięśnie ramion i powoli wszedł do łazienki. 
Odkręcenie ciepłej wody i wejście pod prysznic zajęło mu mało czasu , ale wyjście z niego trwało wieki.
Uwielbiał przebywać w tym miejscu. Czując na swoim ciele przyjemne ciepło wody , i zapach żelu pod prysznic. 
- Pamiętam , że on tak pachniał.. - wyszeptał smutnie , nalewając do wnętrza dłoni wiśniowy żel.
- Jutrzejszy dzień na pewno nie będzie łatwy.. - zaczął wpatrując się w lustrzane odbicie. - Ale dam z siebie wszystko! 

czwartek, 15 maja 2014

Prolog * Rivaille x Eren * ( nowość)

  Zapraszam was do przeczytania pierwszego rozdziału całkiem nowego opowiadania. Oczywiście to dopiero początek historii ^^ czyli prolog. 
Piszcie w komentarzach czy wam się spodobało, mam nadzieję, że tak. 
Jeśli są jakieś błędy wskażcie mi je.. no to.. przyjemnego czytania.




Świat w którym żyją  smoki, tytany  i  inne przekleństwa jakie stworzyła matka natura. Nie ma granicy między dobrem a złem, nikt nie zaprząta sobie głowy moralnością czy dobrodusznością.

W dzisiejszym świecie musisz radzić sobie sam, i walczyć o przetrwanie gatunku ludzkiego.
Piętnastoletni chłopak o imieniu Eren, siedział przed domem przyglądając się wracającym z pola walki żołnierzom.

Był zachwycony każdym szczegółem ich munduru, tym jak wyglądali po powrocie , zmęczeniu wypisanym na ich twarzy.

Z zamyśleń wyrwał go głos matki. Wychyliła się z kuchennego okna, i zawołała głośno jego imię. Chłopak podszedł do niej.
- Mógłbyś nazbierać drewna na opał? -  zapytała uśmiechając się.
Brunet bez wahania złapał koszyk i podążył w stronę lasu.

Był nim zafascynowany.. wielkością rosnącym tam drzew
Ich zapachem, wilgotnością trawy i zwierzętami jakie tam żyły.
Nikt nie wierzył już, że nadal żyją tam ziejące ogniem smoki, czy ogromne  krwiożercze tytany.
Niczego nie świadomy Eren zapuszczał się coraz głębiej.
Nagle do jego uszu dotarł hałas. Brzmiał jakby ktoś szybko przebiegł po suchych liściach. Eren odwrócił się szybko, jednak niczego nie zauważył.
Dotykał uschniętej kory drzew, zaciągał się świeżym powietrzem.  Nagle pod jego stopy przybiegła wyjątkowo ruda wiewiórka.

Brunet uśmiechnął się i ukucnął obok niej. Zwierzę świdrowało go swoim spojrzeniem i obwąchiwało jego dłonie.
Gdy tylko wyciągnął dłoń, aby ją pogłaskać  - zwierzę uciekło.
- Nawet ty się mnie boisz? – zapytał cicho podnosząc suchy kawałek drewna.
Nagle jego ciało przeszedł zimny, nieprzyjemny dreszcz. 
Poczuł na swojej szyi  ostrze noża , sztyletu – cokolwiek to było, z łatwością mogło poderżnąć mu gardło.

- Przysłali cię tutaj?  - warknął ze złością chłopak stojący na plecami bruneta.
Eren przestraszył się nie na żarty, kiedy czarnowłosy przycisnął ostrze mocniej.
Kilka bordowych kropli spłynęło po skórze jego szyi.
- M- moja mama mnie tutaj przysłała! – krzyknął przerażony. – Nazywam się Eren Yeager!
Rivaille zmarszczył brwi i pchnął chłopaka do przodu tak mocno, że wywrócił się na ziemię.
- Nie wiesz, że tutaj jest niebezpiecznie? -  zapytał wkładając sztylet za pasek.
Eren zaczął szybko zbierać drewno, które porozrzucało się w okół nich. Potem spojrzał na jego twarz, i w oczy rzuciły mu się duże zadrapania na niej.
To, że Levi ma ranną nogę zauważył dużo później.
- Ktoś cie napadł?
Levi pokręcił przecząco głową. – Walczyłem z tytanem. – odparł zimno
- Z t-tytanem?! – powtórzył z niedowierzaniem.
Levi spojrzał na niego jak na idiotę, i skinął głową.

- Niedługo wstępuję do wojska. – oznajmił , zaciskając  w okół uda chustkę.
Eren otworzył szerzej oczy.  Poczuł jak bardzo przyśpieszyło jego serce.

-  Co się z tobą dzieje? – Levi wreszcie zapytał i otrzymał skierowane na siebie spojrzenie chłopaka.

-  Moim marzeniem, jest zostać żołnierzem. – wyszeptał spuszczając wzrok na ziemię.
Jednak Rivaille nic nie odpowiedział na to co przed chwilą usłyszał. Bo sam zdawał 
sobie sprawę, że bycie żołnierzem to nic dobrego.

- J-jestem ranny.. – powiedział cicho, krzywiąc się z bólu.
Eren zaprowadził go do swojego domu. Kiedy tylko weszli zaczął szperać po szafkach w poszukiwaniu bandażu i innych potrzebnych do założenia opatrunku rzeczy.
- Weź bandaż i po prostu zawiąż go na mojej nodze. – powiedział zniecierpliwiony .
- Ranę trzeba zdezynfekować. – odparł  - Jeśli tego nie zrobię, może wdać się zakażenie.

Czarnowłosy przewrócił oczami.
- Zrób to szybko. – rozkazał Levi , kiedy Eren rozwiązywał prowizoryczny opatrunek . Odkręcił butelkę z jodyną i przechylił gwint nad ranę.

Kiedy polał ją odrobinę, usłyszał jak Rivaille wypuszcza ze świstem powietrze z ust.
- Zaraz przestanie piec.. – szepnął chłopak wycierając skrzepy krwi.
Levi prychnął pod nosem.
- Wcale nie piecze.  – odparł krótko
- Już po wszystkim. – oznajmił brunet.
Rivaille zdjął nogę z krzesła, i wrócił do normalnej pozycji.
Każdego niepokoił anemiczny wygląd czarnowłosego. Gdyby miał dłuższe włosy, wyglądałby zupełnie jak królewna śnieżka.
- To moja ulubiona zupa.. – powiedział Eren , stawiając  przed chłopakiem miskę.
Rivaille nachylił się nad parującym talerzem, i zaciągnął się jej zapachem.

- Naprawdę chcesz zostać żołnierzem?  - zapytał nagle
Eren skinął głową  i usiadł obok niego. W tej chwili Levi był jedyną osobą , która popierałaby jego ambicje.

- Myślisz, że się nadasz? -  zaciekawiony spojrzał, jak szybko zmienia się mimika jego twarzy. Takie oczywiste pytanie, a tyle czasu zajęło mu udzielenie odpowiedzi.

- Mam wrażenie, że nie przemyślałeś swojej decyzji. Obowiązki żołnierza, nie kończą się tylko na noszeniu munduru i broni. Gotowość poświęcenia życia za obcego człowieka wcale nie jest taka prosta. Możesz instynktownie podjąć taki wybór, ale wtedy tylko zapłacisz życiem za swoją głupotę.
Eren zacisnął pięści  , i z zapałem wymalowanym na twarzy spojrzał na Leviego.
- Doskonale zdaję sobie z tego sprawę. Zrobię wszystko, żeby kiedyś walczyć u twojego boku.    – odparł podekscytowany.
Rivaille westchnął głęboko. Przez chwilę wydawało mu się, że Eren jest naprawdę 
zmotywowany. Tacy ludzie jak on dzięki swojej zawziętości, często osiągają to co sobie zaplanowali.

-  Jeśli chcesz walczyć u mojego boku, musisz być najlepszy.  Nie lubię , gdy ktoś mnie spowalnia. – jego głos był poważny
Eren poczuł się przez chwilę tak, jakby Levi chciał go zniechęcić. Ale kruk nie to miał na myśli.
- To bez znaczenia. Nie zamierzam zdobywać statusu najlepszego żołnierza. Moim marzeniem jest niesienie pomocy ludziom. Chciałbym za wszelką cenę ich ochronić, tak aby ich dzieci mogły spać spokojnie. – odpowiedział brunet
 - Nie wydaje mi się, żebyś został bohaterem. Masz w sobie coś, co odstrasza ludzi. Będą bali się ciebie o wiele bardziej niż tytanów.  -  kruk poczuł na sobie wypełnione złością spojrzenie Erena.

On zawsze potrafił znaleźć czuły punkt drugiej osoby i uderzyć w niego z całą siłą.
- Chyba nie wiesz o mnie wystarczająco dużo, żeby stawiać takie diagnozy. – kapitan uśmiechnął się delikatnie.

- Nie zamierzam cię oceniać, Eren. Wiem, że twoje życie nie jest łatwe.. podziwiam cię za twoją zawziętość. Twoja matka musi być z ciebie dumna. – brunet zdziwił się i to bardzo słysząc takie słowa z ust Rivailla.

- A twoja matka  jest z ciebie dumna? – zapytał
Kruk zacisnął dłonie na swojej nodze. Po chwili poczuł przeszywający ból, i położył dłoń na drewniany blat.

- Moi rodzice nie żyją. – odparł krótko
Eren otworzył lekko usta.

- P-przykro mi.. – spojrzał w czarne tęczówki chłopaka.
Levi przewrócił oczami.
-  Dobrze, że ich nie poznałeś. Zresztą to było dawno temu.. chodzi mi o  to, że przyzwyczaiłem się do tej samotności.
- Myślałem, że to niemożliwe.. żeby tak po prostu zaakceptować samotność. – szepnął zielonooki.
Kruk przeniósł spojrzenie za okno. Wpatrywał się pustym, zimnym spojrzeniem na zachodzące za horyzont pomarańczowo- złote słońce.
- Twoi rodzice nie będą mieli nic przeciwko, jeśli prześpię tutaj jedną noc? – zmienił szybko temat, powoli wstając od stołu.
To był słaby punkt Rivaille. Nie lubi z nikim o tym rozmawiać. Cała jego rodzina zginęła , kiedy ich wioskę zaatakowały smoki. Na jego oczach spłonęła jego siostra i matka. Jego ojciec ukrył go w piwnicy i wrócił nieść pomoc innym ludziom. Może dlatego Levi uważa, że poświęcanie się dla drugiego człowieka bez większego celu jest głupotą.
To sprawiło, że musiał zacząć radzić sobie sam.
Największa krzywda jaka go spotkała, to brak okazywanej miłości. Żył  bez uczuć, z dnia na dzień – tylko szkoląc swoje umiejętności wojenne.
Eren zaprowadził go do swojego pokoju. Nikt tak dawno nie okazywał mu takiej troski.
- Masz ranną nogę.. więc prześpij się na moim łóżku. – uśmiechnął się
- A ty? –spojrzał na chłopaka
Eren wyjął z pod łóżka materac i ułożył go tuż obok  drewnianego łóżka.
- Prześpie się na tym. . przynieść ci wody?  - zapytał rzucając poduszkę na swoje posłanie.
- Nie.. nie jestem spragniony.  – położył się na łóżku, wkładając ręcę pod głowę.
Brunet odwrócił się twarzą do niego i przez minutę dokładnie rejestrował każdy szczegół jego urody.

Miał anemiczny odcień skóry i przeszywające spojrzenie. Tak bardzo przejął się oglądaniem jego osoby, że nie zauważył nawet wzroku Leviego.

- Dlaczego tak mi się przyglądasz? – zapytał kruk  - Mam coś na twarzy?  - zaczął skrupulatnie wycierać ją rękawem koszuli.

Eren uśmiechnął się.  – Przestań szczerzyć się jak idiota..  – wyszeptał
- Jestem szczęśliwy.. ale ty chyba nie odczuwasz takich emocji ,prawda? – zerknął na niego, specjalnie dokuczył mu w ten sposób. Miał cichą nadzieję, że w końcu ujrzy jego uśmiech.
Jednak kruk prychnął coś pod nosem i odwrócił się ścianą do twarzy.

- W zasadzie twoje plecy też są interesujące. – wyszeptał wpatrując się w niego.

- Co za idiota.. – jęknął cicho, okrywając się szczelnie kocem.

Nie zamierzał jednak jeszcze zasnąć. Zawsze musi poczekać przynajmniej pół godziny nim zamknie oczy. Nauczył się tego, kiedy musiał przesypiać noce w jaskiniach. 
Wiedział, że wróg zaatakuje po kilku minutach, kiedy będzie miał pewność, że jego ofiara jest nieświadoma.

Po piętnastu minutach usłyszał ciche chrapanie Erena. Zerknął na niego odrobinę. Jednak w tych ciemnościach, mógł dojrzeć tylko zarysy jego twarzy. I tak przez kolejne dziesięć minut studiował ich kształt.

- Dla ciebie wszystko jest takie proste.. – szepnął wbijając wzrok w sufit.
Nienawiść do nocy zrodziła się już dawno temu. Wtedy właśnie czuł się najbardziej 
samotny. Cisza, która stała się jego obsesją – już nie była tak pomocna jak kiedyś.
Teraz chciałby słyszeć ludzki głos. Nawet jeśli byłby tak bardzo irytujący.


Jego uszy były bardzo wrażliwe na choćby najcichsze dźwięki , nie mógł nie zwrócić uwagi na krzyk kobiety.

środa, 14 maja 2014

Rivaille x Eren one shot.

Ktoś podciął mu skrzydła. Zranił go w każdy możliwy sposób.
Kapitan wmawiał chłopakowi, że tylko z nim jest bezpieczny. Ale on wiedział, że to tylko złudzenie bezpieczeństwa, a prawda jest taka, że  czarnowłosy chce go zatrzymać przy sobie.
-  Dobrze się czujesz? -  zapytał  Levi , spoglądając jak chłopak opiera się o próg drzwi , ledwie utrzymując się na nogach.
- N-nic mi nie jest. – odparł cicho , siadając na krześle.

Mikasa uważnie obserwowała zachowanie kapitana, w stosunku do swojego brata.  Zawsze wiedziała, że z Levim jest coś nie tak. Wydaje się taki..
- Opiekuńczy..? – wyszeptała , grzebiąc widelcem w swoim talerzu.
- Nie jesteś głodny?  - zdziwił się Rivaille widząc jak chłopak niechętnie spogląda na jedzenie.
Eren skinął głową. – Chyba coś mi zaszkodziło.. – odparł cicho

Rivaille odłożył widelec i dotknął dłonią czoło bruneta. 

- Masz gorączkę.  – oznajmił kapitan i wstał od stołu.
Eren spojrzał na niego.

- Coś się stało? – zapytał widząc jak Levi wychodzi z pomieszczenia.
Mikasa również odłożyła sztućce i teraz to ona świdrowała swojego braciszka spojrzeniem.
- Co z wami nie tak? – mruknął 

- Martwię się o ciebie, Eren.. – odparła smutnym głosem.
Chłopak otworzył usta ze zdziwienia, jednak po  chwili zamknął je i uśmiechnął się do niej.
Rzadko zdarzało się, aby KTOKOLWIEK się o niego martwił. Okazywał mu choć odrobinę współczucia.
Eren zdawał sobie sprawę, że ciężko jest zaufać osobie, która w każdej chwili może stać się groźna dla otoczenia.
I wie też, że powinien przebywać w zamknięciu.
Ale Kapitan nie chciał na to pozwolić, i tak bardzo przejął się tą sprawą, że poświęcił dla niego swoją reputację.
Eren czuje się jakby był ofiarą obsesji, jaką Kapitan okazuję na jego punkcie.
- Nie czuję się dobrze kiedy wiem, że się o mnie martwisz. – odpowiedział
Dziewczyna spuściła wzrok na podłogę.
- W takim razie przestań dawać mi do tego powód.. – szepnęła

- Eren, mogę z tobą porozmawiać? -  zapytał Kapitan podchodząc do niego.
Chłopak przytaknął i wyszedł z nim na zewnątrz.
- Weź je wieczorem..  – powiedział , podając mu dwie saszetki.
- Co to jest? – zapytał przyglądając się  proszkowi, o lekko różowym kolorze
- Lekarstwo. – odparł ..
„ Chce , żebym wyzdrowiał? D-dlaczego.. dlaczego do cholery moje serce tak szybko bije?! – krzyknął w myślach „
Schował je do kieszeni.
- D-dziękuję.. – uśmiechnął się
Pomiędzy nimi nastała grobowa cisza.
Rivaille stał wyprostowany, i wpatrywał się w twarz Erena. Jakby to było coś normalnego.
- Przyjdę dzisiaj do ciebie wieczorem. – oznajmił ściągając z niego swoje spojrzenie. To dało mu choć odrobinę swobody.
Chłopak znów poczuł się tak samo , jak rok temu.. Gdy pierwszy raz zrobił z nim pewną rzecz.
Czuł się jak ofiara schwytana przez drapieżnika. Silniejszego.. sprytniejszego – takiego, na którego widok drżą wszyscy w okół.
A Levi zachowywał się tak, jakby żywił się jego strachem.

Odszedł od niego, kiedy z baru wyszła  Mikasa.
- Jesteś taki blady.. wszystko w porządku? – zapytała zmartwiona

Eren wiedział ,że kłamstwo nie jest dobrym rozwiązaniem. Ale musiał jakoś spławić swoją siostrę, i zrobił to naprawdę dobrze.
Ścisnął w dłoni lek , który dał mu Kapitan i sam postanowił do niego pójść.
Może kiedy to zrobi, przestanie w końcu drżeć na jego widok.
Drzwi otworzył mu zdziwiony Levi. Wpuścił go do środka.
Bruneta najbardziej zdziwiło to, że Rivaille nie miał na sobie munduru. Zamiast tego zwykłe, cywilne ubranie.
Eren wpatrywał się w białe, nieskazitelne nazbyt czyste mieszkanie. Jego oczy zachwycały się perfekcyjnym porządkiem jaki w nim panował.
Powinien spodziewać się tego rodzaju higienicznej czystości, od człowieka  o imieniu Rivaille.
- Wejdź.. rozgość się, usiądź na kanapie, czy coś, przestań gapić się jak idiota. -  powiedział Levi, kiedy chłopak nie wykonywał żadnych ruchów.
Eren zmrużył oczy, kiedy Rivaille położył na stół koszyk pełen świeżych bułek.
- Ja... nie powinienem być tutaj.. teraz. -  jąkał się chłopak, kiedy Levi złapał go za kołnierz od tyłu. Chłopak starał się uwolnić od jego uścisku.
- Wziąłeś lekarstwa? -  zapytał
- T-tak! – krzyknął  - Hej! –pisnął kiedy Levi wsadził mu do ust kawałek ciepłej bułki.
Jego oczy rozszerzyły się nagle, kiedy kruk machnął kciukiem w stronę wypełnionego koszyka. Po chwili westchnął głęboko, i wyjął kawałek chleba z jego ust , wkładając go do swoich. Wiedział, że takie same piekła jego matka.
- Zauważyłeś.. – powiedział krótko.
Obaj zamilkli.  I Eren zaczynał czuć się jak mały szczeniak w melancholii, przez spojrzenie jakim obarczał go Kapitan.
Prawdopodobnie nie powinien sięgać po jedną z nich, ale to samo zrobił wcześniej Kapitan.
Nie mógł nic poradzić na to, że jest tak blisko z Levim.
Zresztą nie mógłby teraz wrócić do domu. Mieszka zbyt daleko, a wszystkie pieniądze wydał na przyjazd tutaj, a teraz nie ma wyboru.. musi przebywać z człowiekiem w którym się potajemnie podkochuje.
Było to bardzo niewygodne. Eren miał nadzieję, że Levi w końcu to zrozumie.
„ Przecież daję mu tyle wskazówek.. – pomyślał brunet”
Albo przynajmniej pozwoli mu odejść.
- Co się z tobą dzieje? – zapytał, i otrzymał spojrzenie skierowane na siebie.
- Zaczyna się teraz przesłuchanie? – odparł słabo
Kruk przewrócił oczami i nachylił się do przodu.
- Musisz pozwolić temu wyjść.. Boisz się być ze mną szczery?  – wyszeptał , składając dłonie na jego piersi.
Pewnie poczuł chaotyczne bicie jego serca.
- Czy jesteś psychoterapeutą? – Levi westchnął i pokręcił głową.
- Odpowiedz mi na pytanie...
- Nie czuję potrzeby, żeby odpowiedzieć na twoje pytanie. Zresztą myślałem, że jesteś typem osoby, która nie lubi słuchać o cudzych problemach.  – Eren wzruszył ramionami, i dokończył posiłek.
Levi postanowił zignorować zachowanie chłopaka.
- Podaj mi rękę.. – chłopak spełnił polecenie bez słowa sprzeciwu.
Eren przełknął ślinę, kiedy Kapitan wplótł swoją dłoń w jego. Poczuł zimne palce Leviego.
- C-co ty robisz? – wyjąkał Eren , czując jak policzki płoną mu żywym ogniem.
- Twoja dłoń nie jest poraniona .. jest gładka..  – Rivaille był rozbawiony kiedy Eren szybko zabrał rękę, i pokrywa się jeszcze większym rumieńcem.
- Czy ty byłeś kiedyś w kuchni? – zapytał Levi wpatrując się w te nieśmiałe oczy chłopaka.
- To nie moja wina.. – mruknął – Tata nigdy mi nie pozwalał! Nawet kiedy chciałem pomagać!
- Dlatego są gładkie. – odparł krótko
Eren spojrzał na niego z lekkim niezrozumieniem. – To dobrze, że są gładkie?
- Są przyjemne w dotyku.. to dobrze. – chłopak poczuł ulgę po tych słowach.
- Co zjadłbyś na obiad? – zapytał
Eren poczuł na sobie czuły wzrok Kapitana.
- W-właściwie.. to .. jestem już pełny..  – przeraził się kiedy Levi zmrużył oczy.
- W taki razie po co tutaj przyszedłeś? Chyba nie na herbatkę.. – powiedział w końcu , odgarniając kosmyk włosów z jego czoła.
Chłopak uśmiechnął się delikatnie.  – Tak.. masz rację.
To, że chłopak rozpłakał się jak małe dziecko. I tym zachowaniem sprawił, że Levi poczuł zakłopotanie.
- D-dlaczego się rozpłakałeś? – zapytał zdziwiony .
Nie usłyszawszy odpowiedzi, dotknął dłonią twarz Erena.
- K-kapitanie.. – szepnął chłopak , wpatrując się w jego oczy. – C-chyba cię kocham.
Levi otworzył usta ze zdziwienia.
- Tak długo czekałem na to wyznanie.. – odparł krótko , muskając usta bruneta.
Nie musiał długo czekać na odwzajemnienie pocałunku. Przysunął się do niego bliżej, i objął swoimi ramionami.
- A .. a t-ty? – zapytał , oczekując na odpowiedź Rivaille.
Czarnowłosy zaśmiał się cicho. Eren przez jego reakcję przez chwilę pomyślał, że to nie był najlepszy pomysł aby w ten sposób wyznawać  swoje uczucia.
Ale zamiast dać mu pewną odpowiedź, znowu go pocałował. Tym razem drapieżniej..

- Uznaj to za moją odpowiedź. – powiedział , odrywając się od jego ust.

poniedziałek, 12 maja 2014

Yukio x Rin ( Ao no Exorcist)


Przed wami kolejny One shot, tym razem Yukio x Rin , zapraszam do lektury.


- Nie powinniśmy tego robić.. – wyszeptał Rin obserwując jak jego młodszy brat klęka przed nim.

Yukio uśmiechnął się delikatnie. W taki sposób, że każda żyjąca istota uległa by mu w mgnieniu oka.

- Przecież lubisz kiedy to robię. – odparł spokojnie spoglądając na niego.
Demon przełknął ślinę kiedy dłonie chłopaka powędrowały na rozporek w jego spodniach.

- T-to prawda.. ale to i tak nie powinno tak wyglądać. 
Yukio spojrzał na niego z niezrozumieniem.

- Masz na myśli to, że jesteśmy braćmi? – zapytał odsuwając się na chwilę.
- Mniej więcej..
Młodszy brat znów posłał mu swój rozbrajający uśmiech a jego dłonie wróciły na spodnie Rina.
- Każdy sposób na  uszczęśliwienie ciebie jest dobry. – wyszeptał, rozpinając je.

Rin przymknął powieki , odchylając głowę do tyłu.
Czuł jak język Yukiego pieści go tam na dole. I nawet dla demona, który z reguły nie powinien znać granic to było nie w porządku.
Ale i   tak zawsze kończyło się tylko na wewnętrznym poczuciu winy, kiedy budzi się obok niego w łóżku.

- Y-yukio.. – jęknął , dotykając dłonią jego włosów i przeczesując je.
Wziął go jeszcze głębiej.. to sprawiało ogromną przyjemność biernej stronie.
Nagle oderwał się od jego rozporka i wślizgnął się na jego biodra.
Rin spojrzał prosto w oczy brata, mając wrażenie, że coś w środku odradza mu tego co zaraz z nim zrobi.
Po tym wszystkim Yukio prawie zawsze kończy z siniakami.
- Możesz mnie uderzyć jeśli chcesz.. – wyszeptał Yukio kładąc się obok niego.
Rin przełknął ślinę wahając się nad odpowiedzią.
Wie, że kiedy to robi cała jego agresja przechodzi na jego młodszego brata. Ale wtedy choć trochę udaje mu się ugasić to palące uczucie w środku.
- N-nie mogę ..  – powiedział cicho , wstając z łóżka.
Bez słowa wyszedł z pokoju kierując się do łazienki. Yukio, tak bardzo kochał swojego brata, że zrobiłby dla niego dosłownie wszystko.
-  Muszę się uspokoić.. – wyszeptał ochrypłym głosem
Odkręcił wodę i już po chwili przemył twarz lodowatą wodą. Miał nadzieję, że choć troche go orzeźwi i przywróci zdrowy rozsądek.
- Nii- san, wszystko w porządku? -  zapytał młodszy brat stojąc przy drzwiach
Rin przetarł twarz ręcznikiem , przekręcając zamek w drzwiach.
- D-dlaczego nie masz na sobie bluzki? – zapytał słabo, ledwie powstrzymując się przed zaciągnięciem go do sypialni.
Yukio zaczerwienił się odrobinę i przybliżył do brata.
- Nie chcialem abyś kłopotał się z jej ściągnięciem. – odpowiedział szybko
Gdyby Rin nie miał ściany za sobą, najprawdopodobniej upadłby na ziemię. To wszystko tak szybko się potoczyło..
Nie pamięta kiedy wsadził mu swój język do ust i mocno złapał na nadgarstek, prowadząc w stronę łóżka.
Rin nie pamięta jak wiele razy rzucał na nie swojego brata.
Zdjął z niego spodnie, rzucając je na ziemię. I wszedł pomiędzy jego uda.
- R-rin..  – jęknął Yukio, gdy starszy brat     zaczął obcałowywać jego podbrzusze.
Wilgotny język Rina zataczał kółeczka w okół sutków młodszego brata. Mięśnie na brzuchu i klatce piersiowej Yukiego drżały.


___

- Co ci się stało, Yukio? - zapytała zmartwiona Shiemi widząc siniaki na twarzy chłopaka
Okumura spojrzał na nią.  - Wpadłem na słup. - odparł cicho
Dziewczyna westchnęła głośno i zaczęła tłumaczyć mu, że powinien być ostrożniejszy i na siebie uważać.
Przerwała, gdy w tłumie ludzi spostrzegła twarz Rina. Zawołała go głośno.
Rin uśmiechnął się widząc jak blondynka macha do niego z kwiatkiem w dłoni.
Moriyama podeszła do niego i mocno wtuliła się w jego ramiona. Speszony chłopak również delikatnie ją objął.
Yukio z milczeniem obserwował całą scenę.
- Twój brat powiedział mi, że wpadł na słup.  - zaśmiała się - To prawda?
Rin otworzył szerzej oczy, i po chwili spojrzał na brata.
Dłonie , które trzymał w kieszeni zaczęły się pocić.
- T-tak .. jest bardzo nieostrożny. - odparł, śmiejąc się razem z nią
Yukio poprawił swoje okulary i odszedł od nich bez słowa. 

Traktował Shiemi jak przyjaciółkę, ale od pewnego czasu ma wrażenie, że stała się jego konkurencją.. 
- Konkurencją? O kogo mam konkurować? O brata..? - szeptał czując jak szklą mu się oczy.
Zdjął okulary i przetarł wilgotne od łez oczy.

Nie zauważył, że stoi obok niego Rin.
- Płaczesz przeze mnie? - zapytał cicho przybliżając się do niego.
Yukio zaprzeczył szybko i założył swoje okulary.
- Coś mi wpadło do oka. - odparł jednak głos nadal mu drżał.
- Jestem twoim bratem, umiem rozpoznać kiedy płakałeś. - powiedział demon odgarniając zbyt długi kosmyk włosów z czoła brata.
Yukio zacisnął dłonie w niezgrabne pięści tak mocno, że po chwili zaczęły piec.
- Powiedziałem, że coś mi wpadło do oka! - krzyknął odchodząc od niego.

Rin podążył za nim i złapał go mocno za nadgarstek.
- To boli! 
Yukio szarpał się z bratem jednak, on był od niego silniejszy.
Wszedł z nich do łazienki i szybko ją zamknął.
- Ty idioto.. - wyszeptał Yukio , odsuwając się od niego
Rin uniósł do góry jego podbródek, tak żeby spojrzeć chłopakowi prosto w oczy.  

- Strasznie cię kocham.. - oznajmił przejeżdżając palcem po jego twarzy
  Nie bądź zazdrosny o Shiemi. - dodał całując go w czoło.
Yukio wtulił się w niego, a do jego nozdrzy dotarł odurzający zapach migdałów.
- Boję się , że kiedyś odejdziesz.. - zaczął drżącym głosem  - Zrobisz to, Nii-san? 

Rin uśmiechnął się i pocałował go delikatnie w usta. Usta Yukiego były wilgotne od słonych łez.
- Zawszę będę obok ciebie.. Będę całował cię każdego ranka.. uprawiał z tobą seks.. dotykiem sprawię, że każda komórka twojego ciała będzie mnie pożądać.. - wyszeptał do jego ucha

Chłopak otworzył usta ze zdziwienia , czerwieniąc się.
- Nie mów takich rzeczy na głos.. - powiedział słabym głosem
Pocałunki Rin'a zeszły na usta młodszego brata.

- A-agh - jęknął Yukio kiedy Rin zaczął masować przez spodnie jego penisa
Tym samym doprowadził go na granicę orgazmu.
Rin'owi nie zajęło długo zdjęcie swoich spodni i bielizny.
Odwrócił Yukiego plecami do siebie.
- Oprzyj dłonie na umywalce. - nakazał , rozszerzając jego nogi , i wchodząc pomiędzy nie.

- R-rin.. - jęknął cicho , kiedy ten wszedł w niego powoli.
Jego ruchy były bardzo delikatne, nie chciał sprawić mu bólu. Pragnął aby Yukio odczuwał przyjemność z tego co właśnie z nim robi.

- Kocham cię.. Nii -san! - krzyknął dochodząc 
Rin odwrócił go twarzą do siebie i mocno wbił się w jego usta. 


________

- Gdzie tak długo się podziewaliście? - mruknęła blondynka podchodząc do nich.
Rin znów posłał jej swój rozbrajający  uśmiech.
- Musieliśmy coś załatwić.. - odparł spoglądając na brata.




środa, 7 maja 2014

One shot - Renji x Shuuhai (Bleach)

  Zapraszam was do poniższego opowiadania ^-^ mam nadzieję, że wam się spodoba ( choć troszkę T.T ) zrobiłam sobie listę na której znajdują się wszystkie one shoty, które chcę napisać :3 ten one shot to tylko efekt mojej chwilowej nudy, a już niedługo zacznę realizować swoje plany. Oczywiście moim oczkiem w głowie nadal będzie opowiadania LevixEren >-< ( moje zakochańce) ale w między czasie pojawią się jeszcze jedno rozdziałowe historie :3 





  - Mówiłem, że nie potrzebuję pielęgniarki! - warknął ze złości Renji wyrzucając na podłogę talerz  z jedzeniem jaki przyniósł mu czarnowłosy. 

Hisagi zacisnął zęby hamując się  przed wybuchem złości.
  - Jesteś chory, musisz nabrać siły.. - odparł szybko 

Abarai przeszył go ostrym spojrzeniem odwracając się do niego plecami. 
 - W takim razie daj mi spokój.

 Shuuhei zmarszczył brwi wychodząc z pokoju.
Renji okrył się szczelnie kocem, przeklinając wszystkich w okół oprócz samego siebie. Nie słuchał kiedy Hisagi odradzał mu spacer w kimonie, kiedy na dworze panował mróz.

- Co za palant.. – mruknął zirytowany Shuuhei wychodząc  z pokoju czerwonowłosego.  – Gdyby choć raz mnie posłuchał..

Do pokoju Abaraia weszła przestraszona pokojówka.
Starała się aby jej kroki były najcichsze jak tylko potrafiła. To jednak na nic, ponieważ chwilę po jej wejściu Renji zerwał się jak oparzony.

- Nie będę  tracić czasu w tym cholernym łóżku! – wrzasnął kopiąc poduszki na drugi koniec pokoju – Zawołaj do mnie tego idiotę Hisagę!

- Oczywiście.. – odparła drżącym głosem szybko wychodząc z jego sypialni.
Każdy wiedział, że ostatnio w ogóle nie da się z nim normalnie porozmawiać.  A choroba tylko pogorszyła ten stan.

- R-renji.. woła cię do siebie.. – wyjąkała w biegu ledwie utrzymując w dłoniach talerz.

Shuuhei prychnął pod nosem, wzruszając ramionami.
- Nie będę na każde jego zawołanie. Nie jestem jego psem.

Odszedł kilka kroków dalej kiedy usłyszał ten krzyk.
- Hisaga!! – wrzasnął wściekły Renji wychodząc z pokoju.

- Potrzebujesz czegoś? – zapytał zirytowany
Abarai zamyślił się chwilę po czym na jego twarzy pojawił się delikatny uśmiech.
- Załatw mi coś do picia .. muszę porządnie odpocząć. – powiedział rozciągając mięśnie ramion
- Wątpię  aby to pomogł...
Abarai westchnął głęboko zatykając mu usta swoją dłonią.
- Po prostu przynieś mi jakiś alkohol..  – rzekł spokojnym głosem obserwując zdziwiony wyraz twarzy czarnowłosego.
Shuuhei skinął głową, bezszelestnie wychodząc z pokoju.
- Jego dłonie.. były takie zimne.. – wyszeptał zmartwiony

Stał w sklepie już od piętnastu minut. Przed nim piętrzyło się kilkanaście półek z różnymi trunkami. Czarnowłosy przeczesał dłonią włosy.
- Skąd mam do cholery wiedzieć co on chce pić..  – syknął
Gdy jego cierpliwość całkowicie się wyczerpała sięgnął po  pół litrową wódkę .

- Spóźniłeś się.. – syknął czerwonowłosy siadając na podłodze.
Shuuhei zrezygnował z komentowania tego co powiedział, i postawił przed nim ozdabianą butelkę.
Abarai swoją zwinnością zadziwiał wszystkich. Niczym kot wyślizgnął się do szafki. Hisaga zmarszczył brwi widząc jak Renji stawia na stoliku dwie szklanki.
- Ja nie będę pił.. – powiedział szybko stając obok drzwi.
Najgorsze co może przytrafić się człowiekowi, to spędzanie czasu w obecności pijanego Abaraia.
- W takim razie po co tu jeszcze stoisz? – zapytał znów lustrując go poważnym spojrzeniem.
Shuuhei wziął głęboki oddech siadając na krześle obok czerwonowłosego.
- Muszę cię przypilnować. Ostatnie co  mógłbym zrobić to zostawić cię sam na sam z tą butelką.   – odparł spokojnym głosem
Mężczyzna prychnął  kpiąco odkręcając butelkę. Ostry zapach dotarł do jego nozdrzy na co Renji skrzywił się.

- To jest najlepsze lekarstwo na przeziębienie! – krzyknął zadowolony nalewając sobie całą szklankę – Nie te świństwa , które ciągle mi podajesz.
Hisaga zmarszczył brwi a jego brew zadrżała odrobinę z nerwów.
- To przepisał ci lekarz. – odpowiedział wzburzonym głosem.
Zaniepokoił się kiedy Abarai wypił całą jej zawartość.
- To nie skończy się dobrze..  – dodał szeptem kiedy znów ją wypełnił i pochłonął za jednym razem.
- Z-zamknij się.. – wybełkotał
Czarnowłosy pokręcił głową , obserwując jak z prędkością światła znikła prawie cała jej zawartość.

- Nie sądziłem , że tak szybko się upijesz.. – zakpił Shuuhai oglądając jak Renji z trudem wstaje.
- C-cholera jasna.. – mruknął walcząc z rozwiązującym się kimonem.
Hisaga przymknął z litością oczy i podszedł do niego.
- G-gdzie pchasz te łapska?! – warknął odpychając go od siebie.
Przez to sam wylądował na twardej posadzce.

Shuuhai uśmiechnął się delikatnie oglądając bezbronnie leżącego Abaraia.
Kimono pod wpływem upadku odrobinę osunęło się z jego ciała.
- Powiedziałem.. żebyś mnie nie dotykał.. – wymamrotał czerwonowłosy próbując jakoś odepchnąć  jego ręce od swojego brzucha.
Hisaga nachylił się nad jego uchem.
- Jesteś pijany.. dlaczego miałbym nie skorzystać z okazji? – zapytał ze złośliwym uśmiechem czarnowłosy  - I nie spróbować cię przelecieć.. -  dodał całkowicie ściągając kimono z jego ciała.

Abarai otworzył szerzej oczy kiedy Shuuhei przewrócił go na brzuch 
- Hisaga.. ty draniu.. jeśli coś zrobisz.. pożałujesz tego.. – wyszeptał czując dotyk jego dłoni na swoich lędźwiach.
Shuuhai  zaśmiał się cicho.
- Chcesz mi grozić będąc w takim stanie? – zapytał rozszerzając kolanem jego uda i wchodząc pomiędzy nie
Ciało czerwonowłosego mimowolnie zadrżało kiedy Hisaga  przejechał palcem po linii  jego kręgosłupa.
Pocałunkami wyznaczał trasę od karku aż do jego lędźwi. Renji przymknął oczy zaciskając dłonie na kocu.
- A-ach.. przestań.. ty durniu!  - krzyknął,  kiedy czarnowłosy zaczął masować jego erekcję.
- Jesteś twardy jak skała.. -  wymruczał
- A-ach.. a-ach
- To niesamowite jak gorący jesteś w środku.. -  powiedział zadowolony Shuuhai poruszając się w Renjim.

Abarai czuł jak przez jego ciało przechodzą dreszcze. Nie potrafił nie poddać się temu uczuciu.
- H-hisaga.. - wydyszał zmęczony - Ja.. ja już nie mogę.. 
- Odwróć się twarzą do mnie.. - wyszeptał Shuuhei 
Renji nigdy nie przypuszczał, że kiedykolwiek stanie się tak posłuszny.
-  Jesteś wcieleniem zła.. - zaklął czerwonowłosy spoglądając na chłopaka. 
Mimo tej złości , jego ciało prawidłowo reagowało na dotyk. 

- Mógłbym oglądać cię takiego całymi dniami.. - odpowiedział Hisaga przejeżdżając palcem po twarzy mężczyzny. 

- Co ty wygadujesz..?! - warknął wbijając swoje spojrzenie w jego oczy. Shuuhei spostrzegł, że Abarai jest bliski płaczu. 
Wcześniej nie zwracał na to uwagi.. 
Nie obyło się jeszcze bez kilku krzyków.. wyzwisk padających z ust czerwonowłosego. 
- R-renji.. - szepnął przytulając go. 
On jednak odepchnął go odwracając się do niego plecami. Nadal nie mógł uwierzyć, że pozwolił aby on robił z nim takie rzeczy.

- Lepiej zejdź mi  z oczu.. Jak wytrzeźwieję nie będziesz miał dokąd uciec.. 






wtorek, 6 maja 2014

Prośba.

Witam was z tej strony autorka bloga,  mam do was ogromną prośbę. Chciałabym napisać kilka one shotow ale kompletnie nie mam pomysłu na paring ( taka pustka w głowie T.T) jeśli bylibyście tak kochani ( a wiem , ze jesteście. ) i w komentarzach podsuneli mi parę pomysłów byłabym bardzo wdzięczna ^^
Dziękuję za uwagę! :3

Levi x Eren rozdział 6!



  Rozdział 6 

     - Twoja mama nie będzie zadowolona, kiedy się o tym dowie.   - powiedział Levi opierając się o próg drzwi. Obserwował jak chłopak wyjmuje z barku butelkę wina.   

     - O niczym się nie dowie. Tego wina nie znosi.  - odparł spokojnie, sięgając po leżący na stoliku otwieracz. 
     - Robisz to źle. - skarcił go czarnowłosy. - Nigdy nie otwierałeś wina? 
  Eren pokręcił przecząco głową. 
    - A ty? Piłeś je kiedyś? - zapytał brunet, podając mu butelkę. 
  Rivaille spojrzał na niego.
   - Z reguły piję droższe wina. - odparł spokojnie otwierając butelkę. 
 Przyłożył jej gwint do nosa i zaciągnął się zapachem trunku. 
    - Skądś znam już ten zapach - powiedział do siebie czarnowłosy. Przelał bordową ciecz  do kieliszka i podał go chłopakowi. 
          Nie pij tak szybko.. - zaczął, obserwując jak Eren pochłania zawartość szkła w ekspresowym tempie. 
     - Jeśli będę pić powoli, niczego nie poczuję.. - mruknął dolewając kolejną dawkę alkoholu do kieliszka. 
  Rivaille westchnął głęboko.
  - Jesteś uparty jak osioł. - wyszeptał.. po chwili skrzywił się z bólu. 
Miał rozciętą wargę, a kwaśne wino potęgowało to nieprzyjemne uczucie. 
Otworzył delikatnie usta, kiedy zobaczył jak brunet uśmiechnął się do niego. On był energiczny, narwany a Rivaille to jego całkowite przeciwieństwo. 
Zimny jak lód. Niebezpiecznie opanowany.
- Chciałbym zatańczyć z Petrą.. - jęknał przejeżdżając palcem po materiale kanapy.
- Nie wydaje mi się, żeby ona odwzajemniała to pragnienie. 
Eren prychnął cicho, naburmuszając policzki.

- Jesteś zły na tamtych zbirów, którzy cię pobili? - zapytał zmartwiony chłopak.
Rivaille westchnął głęboko, przeszywając Erena lodowatym spojrzeniem. Chłopak poczuł jak po plecach przeszły mu ciarki. 
- Nie musisz mi o tym przypominać..  - warknął ze złością wstając z kanapy.
- Dokąd idziesz? - dodał szybko Eren obserwując jak Levi  odchodzi. 
- Idę wziąć prysznic.. 
Eren przełknął ślinę, zrywając się z kanapy. 
- Dlaczego tak szybko bije mi serce.. - wyszeptał spanikowany wchodząc po schodach na piętro. 
- To przez niego..? Nie .. to niemożliwe 
Eren czuł delikatne zawirowania  w głowie. Ciszę, która panowała w domu przerywał tylko dźwięk spływającej wody. 
Zdjął z siebie koszulkę i rzucił ją na łóżko. Kiedy rozpinał pasek w spodniach drzwi otworzyły się. 
Półnagi Levi odziany jedynie w ręcznik obwiązany w okół bioder z wilgotnymi hebanowymi włosami stał w progu obserwując Erena.
- Mógłbyś nauczyć się pukać..! - krzyknął Eren zasłaniając sobie oczy.
- A tobie co? - zapytał widząc głupkowate zachowanie chłopaka. 
- Czego chcesz? - odparł Eren nie odrywając rąk od swojej twarzy. Nie miał odwagi aby na niego spojrzeć.
- Potrzebuję czystych ubrań, moje są brudne. - powiedział z irytacją w głosie.
Eren pośpiesznie pognał do szafy, i zaczął w niej grzebać. 
- Pośpiesz się do cholery! - warknął zniecierpliwiony. 
Brunet znalazł wreszcie bluzkę dla chłopaka. Mimo, że mu ją wręczył on nadal nie wychodził z pokoju. 
- Nie będę paradował w twoim domu bez spodni.. - dodał po chwili
Czarne jeansy , które mu podarował idealnie pasowały do koszulki. 
- P-proszę.. - wyszeptał
Rivaille wziął ubrania do ręki i wyszedł z jego pokoju. Nie podziękował.  
Brunet westchnął głęboko, i położył się na łóżku podkładając pod kark ręce. 
- Co się ze mną dzieje.. ? - zapytał cicho przewracając się na bok. 
Po niedługim czasie pogrążył się we śnie.
________

Ze snu wyrwał go głośny dźwięk budzika stojącego na szafce obok łóżka. Jednym sprawnym ruchem wyłączył go, kiedy stał się drażliwy dla uszu.
Ziewnął przeciągle rozciągając mięśnie na plecach.
Kiedy wyszedł z łazienki w progu jego drzwi stała Mikasa. Momentalnie dotarło do niego, że przecież Levi spędził u niego noc. 
Wyminął ją i szybko zbiegł po schodach na dół.
 - Nie ma go... - szepnął do siebie , a uczucie strachu spotęgowało się kiedy spostrzegł, że na stoliku nie ma butelki po winie, którą wczoraj zostawił.
 - Cholera.. całkowicie o tym zapomniałem.. - zaklął pod nosem 
- Coś się stało? - zapytała dziewczyna widząc jak jej brat się zamartwia. 
- Tak.. wszystko w porządku. - odparł , sztucznie się uśmiechając. 
   Muszę już iść - dodał, zakładając na ramię plecak.
Mikasa jeszcze przez chwilę stała nieruchomo, wpatrując się w duże, dębowe drzwi.

- Mam nadzieję, że nie zapomniał tego posprzątać.. - mruknął - ale to ja powinienem był to zrobić! 
Chłopak z niechęcią przekroczył progi szkoły. 
Ten wszech ogarniający hałas, tyle par oczu wpatrujących się w niego - zniechęcało go.
Zdziwił się kiedy na końcu korytarza spostrzegł Rivailla otoczonego wianuszkiem dziewczyn. 
Poczuł dziwne uczucie w brzuchu. 
Ich spojrzenia spotkały się. Wpatrywali się na siebie przez chwilę, a brunet dopiero po chwili spostrzegł , że wśród dziewczyn stojących obok niego jest Petra. 

Poszedł dalej, ignorując go. Jednak Rivaille już po chwili stanął obok niego. 
- Dlaczego się nie zatrzymałeś? - zapytał czarnowłosy
Eren spojrzał na niego ze złością w oczach. 
- Umawiałeś się z Petrą?  - warknął popychając go odrobinę do tyłu.
Plecy Rivaille zatrzymały się na ścianie. 
- O czym ty do cholery... - zaczął zdziwiony , po chwili poczuł na swoim policzku mocne uderzenie. 
Wiedział ,że zaraz przestanie się kontrolować. Ale Eren zbyt go sprowokował. 
Eren oberwał dwa razy mocniej. Przewrócił się na ziemię, wypluwając z ust krew. 
- Oszalałeś?! - krzyknął Rivaille podchodząc do wściekłego chłopaka
W okół nich zebrali się prawie wszyscy uczniowie. 
Nie zdawali sobie sprawy, że wśród młodzieży stała nauczycielka. Niedługo po tym trafili do dyrektora. 
Mężczyzna po pięćdziesiątce mierzył ich surowym spojrzeniem spod szkieł swoim okularów.
- Wina leży po obydwu stronach.. takie zachowanie jest niedopuszczalnie. Musicie ponieść konsekwencję.. nie pozwolę aby uczniowie w mojej szkole wyczyniali takie rzeczy na przerwach! 
- Przepraszam.. - wyszeptał Eren spuszczając wzrok
- Waszą karą będzie sprzątanie sal gimnastycznych przez miesiąc. Zostaniecie po lekcjach dwa razy w tygodniu. 
Rivaille spojrzał ze złością na Erena. 
- Zrozumiano? - zapytał głośno
Chłopcy skinęli głową, wychodząc z gabinetu. 

- Widzisz co narobiłeś idioto.. - wycedził czarnowłosy 
    CDN
Szablon wykonała Sasame Ka dla Zaczarowane Szablony