piątek, 31 lipca 2015

Aomine x Kise rozdział 6



- Kise, znów nie spałeś całą noc? - zapytała zmartwiona matka spoglądając na zaspanego blondyna.
Chłopak wsypał do mleka pierwsze lepsze płatki i powoli zaczął mieszać. Nie mógł zasnąć, i nie miał zamiaru powiedzieć dlaczego. 
Kobieta wiedziała, że jej syn się zmienił, ale nie zamierzała pytać co do tego doprowadziło.
Albo kto.
- Zawiozę cię dzisiaj do szkoły. - powiedziała, a po chwili chłopak odszedł do prawie nietkniętego śniadania.
Droga do szkoły nie trwała długo, ale nie tego chciał Kise. On pragnął aby nagle zaczęła się palić, walić albo najlepiej żeby spadł na nią meteoryt. 
Tak jednak się nie stało i blondyn bardzo długo przełamywał się żeby normalnie wejść do klasy. Na tych zajęciach siedzi razem z Aomine. 
Kiedy tylko wszedł do klasy poczuł jego wzrok na sobie. Podszedł powoli do ławki i położył na nią swój plecak, a Ao zrzucił go z hukiem na podłogę. 
Oczy wszystkich znalazły się na nich. 
- Nie będziesz tutaj siedział. - warknął wpatrując się w niezrozumiałe spojrzenie blondyna, który ze spokojem podniósł swoje rzeczy i usiadł ławkę dalej.
Kuroko podszedł do ławki Kise i usiadł razem z nim. 
- Masz jakieś plany na dzisiaj? - zapytał , uśmiechając się do niego. 
Kise odwzajemnił uśmiech, ale i tak nie był szczery. 
- Dzisiaj mam wolne popołudnie. - odparł cicho, ale na tyle głośno, żeby usłyszał to Ao.
I niebieskowłosy sam nie wiedział dlaczego ta wiadomość spowodowała u niego złość. 
Przecież nie powinno go to obchodzić. 
Ale kiedy rozmowa zaczęła im się układać, to Ao zaczął żałować swojego zachowania. 
I nie mógł już dłużej tego słuchać. Zerwał się z miejsca do drzwi, ale wpadł akurat na nauczycielkę. 
- Panie Aomine. Dokąd się Pan tak śpieszy? - zapytała zdziwiona poprawiając spadające z nosa okulary.
- Do toalety. - odparł, omijając ją. 
Wpadł do niej jak dzikie zwierzę. 
- Cholerny gnojek. Najpierw mówi mi takie rzeczy a potem umawia się z innymi. - warknął, uderzając z pięści w ścianę.
Zagryzł mocno wargę tak, że poczuł w ustach metaliczny posmak świeżej krwi. Ścisk w klatce piersiowej także dał o sobie znać. Jego serce jeszcze nie zamieniło się w jakiś pieprzony kamień.
- Co ja mam teraz zrobić...- wyszeptał, zsuwając się plecami po ścianie. 
Po dwudziestu minutach w końcu zdołał przekonać siebie, że powinien z nim porozmawiać.Wyjaśnić to wszystko. Może wtedy ten cały chaos jakoś by się uporządkował.
Niebieskowłosy czuł, że to wszystko zaczyna go przerastać. I postanowił to zmienić.
Pewnie zebrał się z zimnej posadzki i powędrował do klasy. Kiedy tylko otworzył drzwi przywitało go spojrzenie blondyna. 
Usiadł w ławce czekając na koniec tej nudnej lekcji. 
Kiedy w końcu jego życzenie się spełniło pierwszą osobą, która opuściła klasę był Kise.Od razu podążył za nim. 
Blondyn przetarł zmęczone brakiem snu oczy, i szedł prosto do wyjścia ze szkoły. Odpuścił sobie resztę lekcji. Jeszcze trochę i wszystko sobie odpuści.
Ao dogonił go i stanął przed nim blokując mu drogę wyjścia na ulicę. 
- Aomine? - szepnął zaskoczony Kise. 
- Chciałbym z tobą porozmawiać. - odparł pewnie.
Nie chciał jednak, żeby ta rozmowa przebiegała jak wcześniej. To nie powinien być krzyk. 
- O czym? - zapytał lekko wystraszony. 
- Nie mogę być dla ciebie obojętny. Wszedłeś do mojej głowy bez pytania i nie moge ciebie z niej wyrzucić. Tak. Myślę o tobię cały czas. Kiedy tylko ktoś z tobą rozmawia
czuję ścisk w piersi. - nie pozwolił aby jego głos zadrżał. Mimo, że blisko było mu do płaczu.
Kise stał nic nie mówiąc.W tamtej chwili Ao przekonał się, że milczenie jest najgorszą rzeczą jaka mogła spotkać go po tym wyznaniu.
- To nie jest dla mnie łatwe, Kise... - wyszeptał przybliżając się do niego kilka centymetrów. Ale dla blondyna to była tak duża bliskość o jakiej marzył przez
ostatnie tygodnie. 

- Kocham cię, Ao... - wyłkał blondyn wycierając mokre od łez policzki rękawami koszuli.

Niebieskowłosy skinął głową, uśmiechając się objął go zupełnie jakby obejmował coś bardzo cennego. Czuł jak szybko koszula na jego ramieniu zrobiła się mokra. 
- Zabiorę cie dzisiaj do siebie. - oznajmił muskając swoim policzkiem jego policzek.

sobota, 4 kwietnia 2015

Rivaille x eren *szkolne przygody



 Jean otworzył sklejone powieki. 
- Dlaczego ta noc zawsze musi być taka krótka? - powtarzał to codziennie. Jego własna modlitwa.
Postawił stopy na zimnej posadzce i skrzywił się odrobinę. Tego też nie znosił.
Tak samo jak słońca, które bezczelnie próbowało wbić się przez cieniutkie zasłony powieszone na oknie. Wszedł do łazienki, odruchowo sięgając po szczoteczkę do zębów.
Samotne mieszkanie wcale nie jest takie kolorowe jak może się wydawać. Jean nie ma czasu żeby porządnie posprzątać mieszkanie. I musiał przyzwyczaić się do tego bałaganu.
- Argh! - krzyknął, widząc przed sobą stojącego na szafce dużego pająka. Wiódł spokojne życie, dopóki nie spotkał się z gazetą. Ona też leżała tu już bardzo długo.
Wyszedł zrezygnowany kierując swoje ospałe ciało do sypialni. Zostało mu czterdzieści minut,a samo znalezienie czystej koszulki zajmie mu połowę czasu.
Kiedy w końcu się ubrał, zdążył w biegu zjeść kanapkę. 
Ubrał się za lekko jak na pogodę na zewnątrz. Wiatr dostawał się pod luźną koszulkę chłopaka, nieprzyjemnie chłodząc jego plecy.
Uważał, że zbyt bliskie relacje z Levim mogą się dla niego źle skończyć. Miał na myśli przyjaźń. Często jest tak, że kiedy o kimś rozmawiamy lub myślimy zaraz potem go spotykamy. Tak było i tym razem. 
- Cholera. - szepnął zażenowany.
- To dlatego zawszę się spóźniasz. - powiedział kpiąco wpatrując się w twarz Jean'a.
- Ty też nie jesteś zbyt punktualny. - odgryzł się szybko, ale nie miał odwagi na niego spojrzeć.
Zdołał tylko zarejestrować jego czarne jak smoła tęczówki wpatrujące się w niego.
Nadal było mu wstyd za to, jak kiedyś go potraktował. Zlał go jak psa, a teraz rozmawiają jakby tamta sytuacja w ogóle nie miała miejsca.
- Przepraszam. - wyszeptał wbijając wzrok w swoje buty. 
Czarnowłosy spojrzał na niego szybko. Jego dłoń powędrowała na ramię chłopaka.
Jean'a przeszył niemiły dreszcz. Miał takie zimne dłonie.
- Już o tym zapomniałem. - odparł spokojnie. 
Jean nie okazał tego po sobie, ale czuł jakby ktoś zdjął z jego pleców ogromny ciężar.
- Masz ochotę iść do tej szkoły? - zapytał nagle, uśmiechając się.
Czarnowłosy zmarszczył brwi. - A gdzie miałbym iść?
- U mnie zawsze jest pusto. - odparł, zaciekawiając Leviego.
To był jego pierwszy raz. Nigdy wcześniej nie odważyłby się tak po prostu nie pójść na lekcje. To śmieszne jak ludzie potrafią na nas wpłynąć. Zgadzamy się na rzeczy na które kiedyś nigdy byśmy nie pozwolili. 
Wpuścił go do środka, i szkoda, że wtedy nie widział jego twarzy. Kurz jaki unosił się w powietrzu przyprawił go o  dreszcze. 
- Nigdy nie byłem w tak brudnym miejscu. - powiedział z lekkim obrzydzeniem.
- Cieszę się, że ci się podoba. - zaśmiał się Jean, ściągając koszulkę. 
Rivaille spojrzał na niego. A przede wszystkim na klatkę piersiową. Była wyrzeźbiona. Zadbana. 
- Możemy zaczynać.Zamknij oczy. - powiedział nagle. Te słowa sprawiły, że Levi nie miał pojęcia co się dzieje. 
- O co ci chodzi? - zapytał zirytowany.
- Mam dla ciebie niespodziankę. 
Zrobił to. Wbrew sobie, ale zrobił.
Po sekundzie poczuł w dłoni coś zimnego i ciężkiego. Otworzy szybko oczy i ujrzał broń. 
Westchnął głęboko. 
- Co to za zabawka? - zapytał z irytacją.
Jean zmarszczył brwi. - To jest prawdziwa broń. Należała do mojego ojca.
Nie musiał długo namawiać Leviego do tej zabawy. Jean usiadł obok czarnowłosego na krześle.
Przełknął ślinę czując ciepłe powietrze muskające wnętrze jego ucha. 
- No dalej. Możesz zamknąć oczy jeśli się boisz. - szepnął, obserwując skupienie na jego twarzy. 
A jednak ręka mu się trzęsła. Ciała nie da się oszukać.
Pot spływał po jego skroni i zatrzymywał się na zimnej lufie pistoletu. 
Jean próbował się uspokoić, ale to bardzo trudne kiedy ma się świadomość, że tym razem może się udać.
- Nie dam rady... - wyszeptał zrezygnowany odkładając broń na stolik.
- I tak wyjąłem z niej kule idioto. - odpowiedział Levi szturchając go.
- Dlaczego to zrobiłeś? - zapytał obrażony
Czarnowłosy wziął głęboki oddech i usiadł obok niego. - Nie miałem ochoty sprzątać twojego mózgu z podłogi. O ile w ogóle go posiadasz. - na te ostatnie słowa Jean zaśmiał się głośno.
- Troszczysz się o mnie? 
Rivaille przysunął się do niego bliżej. - Nie chciałbyś aby było inaczej. - odparł, naruszając intymną przestrzeń Jean'a. 

Chłopak przełknął ślinę. - Siedzisz zbyt blisko. 
Za oknem ulice siekał drobny, uciążliwy deszczyk. Ludzie zakrywali głowy dłońmi, gazetami, czymkolwiek. Jakby to delikatnie uczucie mrowienia po opadnięciu kropli na skórę tak bardzo im przeszkadzało.

Jean miał okna na ruchliwą ulicę. Ale to nie dlatego tak mało sypiał. Wracał późno do domu i nim położył się do łóżka musiał zrobić jeszcze masę rzeczy. 
Podniósł kącik ust i dotknął jego ust. Jean zamarł. 
Jak mógł nie odepchnąć go kiedy włożył mu język do ust? A zamiast tego odwzajemnił pocałunek. Zrobiło się niebezpiecznie.
- Przestań... - wyszeptał przekręcając głowę. 
Levi wziął głęboki oddech, wracając do wcześniejszej pozycji. 
- Co to w ogóle miało być? - warknął wycierając wilgotne od śliny wargi. 
- Jakoś wcześniej ci to nie przeszkadzało. - odparł spokojnie.
- Jesteś gejem czy co... - mruknął wstając z krzesła.
- Czy to, że cie pocałował oznacza, że jestem gejem? Ale jeśli o to pytasz to odpowiedź jest pozytywna.  - Jean otworzył szerzej oczy. 
- Ja nim nie jestem więc nie rób tego więcej. - odpowiedział siadając na skraju łóżka.
Czarnowłosy rozsiadł się na krześle i spojrzał rozbawiony na zawstydzonego chłopaka.
- Zachowujesz się jakbym uprawiał z tobą seks. 
Jean zmarszczył gniewnie brwi. - Jeszcze tego by brakowało. - odparł zrezygnowany.
 Levi wstał powoli  i usiadł obok niego na łóżku. 
- Chyba lepiej jak już sobie pójdziesz. - powiedział Jean odsuwając się od niego.
- Ostatni raz... - odparł cicho przysuwając swoje usta do jego warg. 



Kise x Aomine rozdział 5


Miłość. Czy ona jeszcze  w ogóle istnieje? A może to tylko zwykłe zauroczenie, obsesyjne zainteresowanie drugą osobą. Ktoś poczuje motylki w brzuchu na widok innego człowieka, i od razu sądzi, że to miłość. Ludzie dają się temu zwieść. Ale co jeśli ktoś czuje to wyjątkowo długo. Zbyt  długo, i musi być ostrożny w ich okazywaniu. Jak wiele może ich dawkować, żeby nikt się nie zorientował? 
Aomine leżał na swoim łóżku wystukując w jego drewnianą ramę jakiś nieznany rytm. Mimo, że starał się udawać, że nic się nie stało. To było niewykonalne. 
Gdyby to nie był Kise, nie przejmowałby się tym. Ale to już druga noc z rzędu kiedy o tym myśli. I choć telefon ma w zasięgu ręki to nie zamierza z niego skorzystać. 
Przetarł zmęczoną twarz dłońmi i usiadł na skraju łóżka. 
Słońce ogrzewało jego ramiona. To przyjemne uczucie na chwilę go uspokoiło. 
To okropne jak strach paraliżuje człowieka. Było tak cicho, że nawet przez chwilę pomyślał, że został zupełnie sam. Nie słyszał śpiewu ptaków, a jego oddech był zbyt płytki aby zdołał go usłyszeć. 
Zrzucił z biurka wszystko co się na nim wcześniej znajdowało. Agresja krążyła w jego żyłach i wypalała je jak trucizna. 
- Cholerny... - wyszeptał , znów w coś uderzając.
To było niesprawiedliwe, że mu to wyznał. Co takiego ma z tą wiadomością zrobić? Żyć dalej 
i stracić przyjaciela? Nie może dać mu tego  czego Kise pragnie. Owszem kocha go, ale nie w taki sposób. 
I Aomine doskonale wiedział, że mu to nie wystarczy. 
Jutro z nim porozmawia. Na pewno.
- Nie będzie żadnej miłości. - szepnął do siebie , zaciskając dłoń na prześcieradle. 

Rozpoczął się kolejny dzień. Z każdą minutą Ao tracił odwagę aby mu to wyznać. Mógłby to tak zostawić, ale to byłoby nie w porządku. Wziął głęboki oddech i ruszył do szkoły. 
Kise w przeciwieństwie do niego, nie miał zamiaru z nim rozmawiać. Żałował swojej decyzji. Może lepiej byłoby żyć ukrywając swoje uczucia? 
Wyznał je i nic tym nie osiągnął.  Jest gorzej niż wcześniej.
Nie spotkali się przed szkołą, ale w klasie już tak. I  nagle cała ta odwaga wyparowała. Ao nie otworzył nawet ust.Sam się za to znienawidził. 
Kise wpatrywał się w plecy niebieskowłosego. W opiętą koszulkę, pod którą odbijały się mięśnie. To było silniejsze od niego.
Blondyn szedł korytarzem, kiedy poczuł na sobie jego wzrok. Inny niż zwykle.
Namierzył go jak drapieżnik swoją ofiarę. 
I teraz miał zamiar tylko czekać na odpowiedni moment aby ją schwytać. 
Kise znów mu uciekł. Choć zdawał sobie sprawę, że ucieczka jest najgorszym pomysłem. 

- Ostatni sprawdzian poszedł wam tragicznie. - oznajmiła zawiedzionym głosem, nauczycielka. - Dlatego na dzisiejszej lekcji, chciałabym abyście pracowali w grupach. 
- Co będziemy dokładnie robić? - zapytał uczeń.
Nauczycielka spojrzała na niego spod grubych szkieł , starych okularów.
- Macie napisać wypracowanie na wybrany przez was temat. - jej głos był bardzo poważny
Uczniowie spojrzeli na siebie przerażeni. 
Aomine wziął głęboki oddech i odwrócił się do tyłu. Przywitało go przerażone spojrzenie Kise. Wyglądał jak małe dziecko, które zobaczyło coś strasznego. 
- Aż tak cie przerażam? - niebieskowłosy próbował rozluźnić atmosferę, ale to było niemożliwe. 
- Jaki temat pracy proponujesz? - zapytał blondyn 
Aomine westchnął głęboko. - Nie jestem w tym dobry. Może ty coś wymyślisz? 
Kise skinął głową i zapisał pierwsze słowa w zeszycie. 
- To o czym będziesz pisał? O miłości? - ten żart mu się nie udał. Blondyn spojrzał na niego zabójczym spojrzeniem i wrócił do pisanie pracy.
Kise napisał prawie całą pracę w piętnaście minut. Cisza jaka panowała między nimi nie była zbyt przyjemna. To był najlepszy moment, żeby Aomine z nim porozmawiał.
- Kise,  to co wtedy powiedziałeś... - zaczął a blondyn zatrzymał się. Otworzył szerzej oczy.
 Naprawdę to czujesz? - dodał spoglądając na niego.
Blondyn nie odpowiedział, skinął tylko niepewnie głową.
- Od dawna?
- Od gimnazjum. - jego głos lekko się załamał.
Niebieskowłosy otworzy usta jakby chciał coś powiedzieć, jednak po chwili szybko je zamknął.  To jakby coś utknęło mu w gardle.
Tak długo ukrywał swoje uczucia, a kiedy w końcu zdobył się aby je wyznać nic się nie zmieniło.
Aomine nie wiedział co zrobić z całą tą sytuacją. Każdy miałby problem dowiadując się, że osoba, którą przez tyle lat traktował jak przyjaciela w tym czasie darzyła go innymi uczuciami. 
- Chyba zbyt dużo sobie wyobraziłeś, mówiąc mi to. - odparł oschle, wracając na swoje miejsce. 
Blondyn zamarł. Utkwił z piórem przy prawie pełnej kartce papieru. 

Kiedy lekcja się skończyła, niebieskowłosy jak burza wyszedł z klasy. Nie oglądał się za siebie, nie zwracał uwagi na dziwne spojrzenia uczniów.
- Tu jesteś kochanie! - pisnęła dziewczyna Ao.
Puściły mu nerwy. Miał jej dość. - Nie nazywaj mnie tak. Nie chcę mieć już z tobą nic wspólnego. - warknął, omijając ją. 
- Niech to szlag... - szepnął, uderzając pięścią w ścianę. Nie poczuł żadnego bólu.
Nie zdawał sobie sprawy, że w tak krótkim czasie można zranić tak wiele osób.
Dlaczego kiedy jedna rzecz zaczyna się sypać, reszta układa się jak cholerne domino i ktoś nieumyślnie je popycha?
Przecież nie jest żadnym gejem. A przez Kise zaczął się tak czuć. Przyparty do muru przez jego uczucia. Nie mógł złapać nawet głębszego wdechu.
Tak bardzo chciał dowiedzieć się dlaczego jego przyjaciel się zmienił, a kiedy w końcu tak się się stało, żałuje tego.

wtorek, 17 lutego 2015

Aomine x Kise rozdział 4



Otworzył powoli oczy, biorąc głęboki oddech. Tak mocny, że aż zabolały go płuca.  Jakby tego było mało, głowa aż pulsowała mu z bólu. Nie powinien był wypijać tego wina. 
Powoli wstał z łóżka, bardzo ospale. Kiedy tylko postawił stopę na podłodze zachwiał się i o mały włos nie przewrócił.

Czuł się bardzo słabo. Jakby jego ciało wypełniło się watą. Aomine jak lew powoli go rozszarpywał.
- Słyszałam, że twoi rodzice wyjeżdżają do twojej ciotki na dwa dni. - powiedziała nagle Rikka, uśmiechając się do siebie.
Ao westchnął głęboko.
- Skąd o tym wiesz? - zapytał zirytowany
Jego dziewczyna wiedziała więcej od niego? Zresztą i tak go to zdenerwowało. Nie planował spędzić tego czasu z nią. 
Ale teraz trudno będzie ją spławić.
- Spędzimy ten czas razem? - dodała przytulając się do ramienia chłopaka.
Niebiesko włosy spojrzał na nią kątem oka. 
- Nie jestem pewien, czy ja nie będę musiał pojechać z nimi. Ciotka jest bardzo bogata.- odparł mają  nadzieję, że choć trochę ją zniechęci.
Ale ona nie zamierzała dać za wygraną. Jeszcze kiedy usłyszała o pieniądzach. 
To wszystko zaczynało go nudzić, irytować. Sprawiała, że coraz bardziej oddalił się od swojego przyjaciela. Co właściwie jest z tym chłopakiem? 
- Co cię rozbawiło? - zapytała rozdrażniona, widząc jak Aomine uśmiecha się delikatnie.
W jego wyobraźni odtworzyła się tamta scena. Ich pocałunku. Do teraz doskonale potrafi odtworzyć mimikę twarzy Kise. Wyglądał jak małe dziecko, które dowiedziało się, że Święty Mikołaj jednak nie istnieje i to rodzice podrzucają prezenty pod  choinkę.
Tak, to w zupełności nim wstrząsnęło.
Od tego czasu nie było tak jak wcześniej. Pojawiły się różne głupie myśli, ale Ao jeszcze potrafił je odgonić. To była  tylko kwestia czasu, żeby stracił tę moc.

Kise zbliżał się do budynku szkoły, i będąc tuż przed drzwiami szkoły zawahał się czy tam wejść. Zdrowy rozsądek jednak go do tego przekonał.
Rozpiął bluzę i wszedł do środka, mając cichą nadzieję, że go tam nie spotka.
Nie mógł uwierzyć, w to co się stało. Jak wszystko tak diametralnie się zmieniło. . Jak w ogóle mógł modlić się, aby nie zobaczyć swojego przyjaciela.
Miłość jednak jest okrutna, i czasem potrafi wszystko zniszczyć, a my nadal tkwimy uwięzieni w tym uczuciu.
Szedł powoli, oglądając się na boki. Odetchnął z ulgą wchodząc do klasy.
I wtedy go zobaczył, i cały ten stoicki spokój poszedł w cholerę.. 
Bał się nawet na niego spojrzeć. Za to Aomine nie spuszczał z niego oczu.
Kise siedział ławkę za nim, kiedyś go to cieszyło, ale teraz... 
- Siemka, Kise. - powiedział Ao , uśmiechając się.
- Cześć. - odparł cicho.
I to jedno słowo z ust Ao od razu go rozbudziło. To coś w jego uśmiechu. 
Niebiesko włosy usiadł na ławce blondyna. Podstawił mu pod nos paczkę krakersów. 
- Nie, dziękuje. - odpowiedział szybko
Aomine wziął głęboki oddech. 
- Co z tobą jest? - zapytał zirytowany
Kise przełknął ślinę, i uśmiechnął się słabo. Już naprawdę nie miał siły.
 - Nic takiego. - odparł ledwie słyszalnie.
Wtedy jego cierpliwość prawie się skończyła. 
- Jesteś moim przyjacielem, nie mam zamiaru patrzeć jak coś cię dręczy. - jego głos był stanowczy.
Blondyn spojrzał na niego. Na jego wyprasowany mundurek, lekko rozczochrane włosy. 
Musiał to zrobić.
- Zakochałem się w tobie. - wyszeptał, ale na tyle głośno ,że Aomine był w stanie to usłyszeć.
Paczka krakersów wypadła mu z dłoni, i wylądowała na podłodze. 
- Co takiego? - powtórzył zszokowany
Kise wiedział, że tak będzie. Nie oczekiwał, że po tym wyznaniu Aomine rzuci mu się w ramiona i odwzajemni jego uczucie...
- Przepraszam, nie powinienem ci tego mówić. 
Czuł, że jeśli nie ucieknie z tamtego miejsca, to się rozpłacze. Jak małe dziecko. 
Wybiegł z sali tak szybko, że niebiesko włosy nawet nie zdążył go zawołać.
- Zakochał się? - szepnął do siebie, nadal przetwarzając w głowie te słowa.



środa, 4 lutego 2015


Witam was kochani, zostałam nominowana Libster Award przez blog stracone-we-snie
Możecie się o mnie czegoś dowiedzieć.


1. Kto jest dla ciebie najważniejszą osobą w życiu?
Moja siostra, bliźniaczka.
2. Kto jest twoim ulubionym autorem/autorką?
Jeśli chodzi o książki to zdecydowanie Stephen King. Lubię horrory.
3. Której pory roku nie lubisz?
Zimy. Brr
4. Twój ulubiony cytat, sentencja?
“Jeśli naprawdę Ci na kimś zależy, pozostawisz mu swobodę działania, choćby to działanie było nie po Twojej myśli. Jeśli naprawdę kogoś kochasz, pozwolisz, by złamał Ci serce.”
5. Jakie jest twoje ulubione miejsce?
Zdecydowanie moje łóżko.
6. Czy jest ktoś kogo chciałabyś przywrócić do życia?
Tak.
7. Co jest dla ciebie najważniejsze w czytanych tekstach.
Opisy emocji.
8. Wierzysz w niebo?
I w piekło.
9. Co cenisz sobie w ludziach?
Szczerość.
10. Spotkało cię kiedyś niewyobrażalne szczęście? Coś czego nie chcesz nigdy zapomnieć?
Było kilka takich sytuacji.
11. Czy starasz się spełniać swoje marzenia? Pielęgnujesz je?
Te mniejsze staram się spełniać, ale te większe to nadal tylko marzenia i wątpię żebym kiedykolwiek je spełniła.











No i druga nominacja tym razem od blogerki story-yuuki a oto pytania
1. Gdybyś mogła przenieść się do świata anime, które byś wybrała? :D
2. Którego paringu szczerze nienawidzisz?
3. Czy oprócz serii anime oglądałaś jakieś anime-movie?
4. Co porabiasz w czasie wolnym?
5. Gdybyś miała szansę stworzyć coś dla świata ( np. wehikuł czasu xd ) to co by to było?
6. Czy masz jakąś rzecz, która zawładnęła Twoim sercem? ( np. książka, film )
7. Jakiej słuchasz muzyki? Polecasz jakieś zespoły/wykonawców?
8. Czy tobie też Liebster Award przypomina Złote Myśli? xD
9. Najzabawniejsze wspomnienie z dzieciństwa?
10. Co chciałabyś w sobie zmienić?
11. Co w życiu ma dla Ciebie największą wartość? :)

1. Jak kiedyś oglądałam Naruto to marzyłam żeby przenieść się do tego Anime. Ale jeśli naprawdę miałabym taką szansę to wydaje mi się, że wybrałabym Kuroko no Basuke.
2. Nie ma takiego, którego nienawidzę. Każdy ma coś w sobie.
3. Nie pamiętam.
4. Uprawiam sport, piszę.
5. Maszyna, która uleczy z każdej choroby.
6. Oglądałam film "Ptasiek" i on wywarł na mnie ogromne wrażenie. Tyle emocji, uczuć niekoniecznie dobre. Ale to jest po prostu piękne i polecam wszystkim.
7. Słucham tego co wpadnie mi w ucho, ale najczęściej j-rocka.
8. Nie xD
9. Kiedyś jak byłam małą dziewczynką, i chodziłam do przedszkola to zjadłam Pani przedszkolance jej ciasto xD
10. Chciałabym być bardziej zdeterminowana i pewniejsza siebie.
11. Miłość, zaufanie.


A jeśli chodzi o opowiadania to jutro na pewno jakieś się pojawi, tylko nie wiem jeszcze jakie.

sobota, 10 stycznia 2015

Free! - Odcinek 4

Pierwszy pocałunek? Jakie to ma w ogóle znaczenie? Dla Makoto jednak było ważne. Dlatego spoglądanie na czerwonowłosego nie należało do najprzyjemniejszych rzeczy.
Rin i Haru o mały włos się dzisiaj nie pobili. 
- Nadal cię to boli? - zapytał Haruka, widząc jak Makoto złapał się za łydkę.
- To tylko mały skurcz... - odparł spokojnie
Od kilku minut czuł na sobie wzrok Rina. 
- Rin-chan! - krzyknęła jedna z uczennic podbiegając do niego. Chłopak niechętnie spojrzał na nią.
- Czego chcesz? - zapytał oschle, lustrując ją od stóp do głów.
Brunetka zagryzła wargę i spojrzała na niego zalotnie.
- Um...mam dzisiaj wolny dom. Nie chciałbyś przyjść? 
Rin podniósł kącik ust do góry. Nachylił się do niej i wyszeptał.
- Dzisiaj po szkole. 

Nie zorientował się, że Makoto mu się przyglądał. Sam nie wiedział dlaczego ten widok, odrobinę go zmartwił.
Haruka szturchnął przyjaciela łokciem. Był zazdrosny, i nie trzeba było być Sherlockiem aby to zauważyć. Rin zamienił się w zagrożenie. 
- Pójdziesz ze mną na trening? - zapytał Haru
Makoto spojrzał na niego zdziwiony.
- Myślałem, że nie chcesz żebym tam przychodził. 
Czarnowłosy zmarszczył brwi.
- Jesteś moim przyjacielem, jak mógłbyś mi przeszkadzać? - odparł zirytowany
Makoto był nieśmiały. Dla niego to była wada, której pragnął się wyzbyć. Dla kobiety to może być zaletą...

To sprawia, że trzęsą nam się dłonie, lub zaczynami się jąkać. Albo w najgorszym wypadku nie mówimy nic.

Czerwonowłosy oparł się plecami o parapet, przeglądając na telefonie jakieś pierdoły.
Sam siebie oszukiwał. To był tylko pretekst, żeby co chwilę na niego spoglądać.
- Czy ten pieprzony  Haruka musi chodzić z nim nawet do toalety? - prychnął, powstrzymując się przed rzuceniem telefonem o podłogę.
Ale dzisiaj pokaże mu gdzie jest jego miejsce. 
Makoto wiele razy zastanawiał się jak można tak szybko się znienawidzić.
Z  przyjaźni tak szybko przejść do nienawiści. 
Porzucić tak bliskie uczucie. Czy można tak po prostu się go pozbyć? 
To stało się tak nagle. Żaden z  nich się tego nie spodziewał. 

Treningi są dwie godziny po lekcjach. Tak więc Rin zdąży zrobić to co sobie wcześniej zaplanował. Ostatnio seks stał się jego codzienną rutyną. 
Przed treningiem, po szkole, przed szkołą a nawet w szkole.
Dziewczyny same się do niego pchają, nie ma mowy o jakimkolwiek zmuszaniu.
Zapach kobiecego ciała, damskie feromony, które kiedyś doprowadzały go do orgazmu, teraz są prawie nie wyczuwalne. 
Nie ma zabawy w odkrywaniu ich ciała, jeżeli wszystkie są takie łatwe.
To nie wróżyło niczego dobrego.

- Nie wziąłem swojego stroju. - wyszeptał Makoto, wchodząc do szatni.
Nagle usłyszał za sobą znajomy głos. Po jego plecach przeszły dreszcze.
- Mogę ci pożyczyć, mam zapasowy. - uśmiechnął się, ignorując wściekłe spojrzenie Haruki.
- Na prawdę? Dziękuje. - odparł , sięgając po kąpielówki.
Rin nie przypadkowo musnął dłonią jego nadgarstek.
Chłopak speszył się i szybko zabrał rękę.

Haruka miał dość oglądania tych scen. Bez słowa wyszedł z szatni, zakładając na czoło okulary.
Makoto nie czuł się bezpiecznie zostając z nim sam na sam.
- Dawno mnie tutaj nie było. - powiedział nagle, podchodząc kilka kroków do odwróconego plecami chłopaka.
Otworzył szerzej oczy, czując zimne dłonie na swoim brzuchu.
- Nie jestem gejem... - wyszeptał Rin , muskając ustami jego szyję. 
- To twoja wina...Nie powinieneś tak na mnie działać. Jestem mężczyzną. - dodał , przyszpilając go do ściany. 
Makoto poczuł kolano Rina pomiędzy udami. Wiedział, że powinien odepchnąć go, ale nie zrobił tego.
Może to przez przyjemność spowodowaną dotykiem w tamtych miejscach. 
- A-ach... weź tą rękę... - wyszeptał słabo Makoto, zagryzając wargę do krwi.
Rin wziął głęboki oddech wypuszczając je blisko ucha chłopaka. Tym gestem doprowadził go do jęku. 
- Ale przecież sprawiam ci przyjemność... - odparł poruszając nią  szybciej. 

Kilka głębszych ruchów, i Rin poczuł jak coś ciepłego spływa po jego ręce. 
Uśmiechnął się seksownie. 
- Aż tak na ciebie działam? - szepnął, odwracając go twarzą do siebie.
Jeszcze nigdy nie widział czegoś tak pięknego. Na jego twarzy pojawił się rumieniec, i oczy prawie mokre od łez. Nie mógł go nie pocałować.
Makoto odwzajemnił pocałunek. Nie mógł zapanować nad swoim ciałem.
Poddał się.

- Makoto...? - usłyszał głos swojego przyjaciela.
Rin odsunął się od niego szybko.

środa, 7 stycznia 2015

Rodział 3 Kise x Aomine

Miłej lektury ^-^


- Cholerny plecak! - krzyknął Ao , siłując się z zaciętym zamkiem. Rikka spojrzała na niego zirytowana. 
- Co ty wyprawiasz? - zapytała 
Niebiesko włosy wziął głęboki oddech i rzucił przedmiotem o ziemię. Książki i reszta rzeczy znajdujących się tam, opuściła wnętrze plecaka. Jeden z zeszytów uderzył przechodzącą obok nauczycielkę. 
Kobieta złapała się za głowę i z morderczym wzrokiem odeszła.
Blondyn cofnął się kilka kroków, kiedy z daleko dostrzegł wściekłego przyjaciela.
Przełknął ślinę, i poczuł jak jego nogi robią się miękkie. 
Krzyknął, kiedy Kagamine poklepał go po ramieniu. To było zbyt niespodziewane.
- Komu się tak przyglądasz? - zapytał, uśmiechając się do chłopaka.
Kise odwrócił się do niego twarzą. 
- Zapatrzyłem się na drzewa. - odparł szybko. 
Nie chciał, żeby ktokolwiek zaczął coś podejrzewać.W tej szkole byłby skończony. W klubie zresztą też, a przecież zaczyna się nowy sezon.
- Dzisiaj masz być na treningu. - powiedział nagle czerwonowłosy poważnym tonem głosu.
Blondyn skinął głową. 
- Trener był zły, że nie przyszedłem? - czerwonowłosy słysząc to zaśmiał się głośno.
- Zły? On był wściekły. Rozpoczął się nowy sezon, będzie dużo treningów, a ty nie przychodzisz. 
Kise wszedł niepewnie do szatni. Pierwszą lekcją miało być wychowanie fizyczne. On szybko zajął miejsce pod oknem, potem zaczyna zbierać się dużo chłopaków i z reguły miejsca są zajęte.

Już po chwili wszedł do niej Ao. Kise poczuł jego wzrok na sobie, ale sam nie odważył się na niego spojrzeć.Chciał spojrzeć w jego oczy i powiedzieć jak bardzo go kocha. Ale problem w tym, że Ao ma już osobę którą kochał. Blondyn miał nadzieję, że to uczucie jest przejściowe.
Kise spojrzał na niego, kiedy się przebierał. Idealnie umięśnione ciało, niczym grecki bóg.
Potem ich spojrzenia się spotkały, niebiesko włosy zmarszczył brwi.
Jak szybko się pojawił tak zniknął. Blondyn znów poczuł tą pustkę, kiedy stracił go z zasięgu wzroku.
Kise wszedł do sali. Jego krok był niepewny, jakby chciał stamtąd jak najszybciej uciec.
Zirytowany trener pociągnął go w stronę boiska i ustawił w rzędzie chłopaków.
Przeszedł go dreszcz kiedy przypadkowo dotknął jego ramienia.
Teraz wszyscy byli idealnie skupieni. Kise również przeniósł swój wzrok na trenera.
- Dzielimy się na drużyny, tak jak zawsze. - krzyknął, klaskając w dłonie.
Wszyscy stali już w swoich grupach , tylko Kise stał rozkojarzony pomiędzy nimi. Jak mała owieczka pośród stada wilków.
Po kilku sekundach zirytowany Ao pociągnął go do siebie. Kise nawet nie zdołał powiedzieć słowa.
Kise uwielbiał ten sport. Aomine robił to z przyzwyczajenia. 
Blondyn kiedyś chciał wziąć udział w zawodach, jednak doznał kontuzji i potem bardzo tego żałował. 
- Kise! - blondyn odwrócił się do krzyczącego Aomine. Niebiesko włosy kiwnął do niego głową i podał piłkę. Kilka pewnych posunięć i Kise nabił kilka punktów.
To on sprawił, że Kise nie może normalnie funkcjonować. Dlaczego tak jest, że za każdym razem kiedy go widzi serce podchodzi mu do gardła?
To robi się niebezpieczne.
Niech weźmie za to odpowiedzialność. Ten pocałunek był tylko straceniem kontroli nad uczuciami. Blondyn wychodził z sali, kiedy poczuł mocny uścisk dłoni na swoim nadgarstku.
Aomine przyciągnął go pod ścianę. Zrobił to z taką siłą, że chłopak uderzył o nią plecami.
Wypuścił ze świstem powietrze z ust. 
 - Co ty wyprawiasz? - zapytał Ao, spoglądając na przyjaciela.
Miał bardzo poważną minę.
Blondyn patrzył prosto w oczy niebiesko włosego. Ręce opadły bezsilnie wzdłuż ciała. Już naprawdę nie miał siły.
- Dlaczego mnie unikasz? To przez tamten incydent? - Daiki nie odpuszczał, i zasypywał go masą pytań. 
Blondyn przełknął ślinę.
- Puść mnie, Ao. - wyszeptał słabym głosem
Aoimine pokręcił głową. 
- Nie puszczę cię, dopóki nie powiesz mi dlaczego mnie unikasz. 
Kise poczuł teraz jak szybko bije mu serce, zupełnie jakby chciało wydostać się na zewnątrz. 
- Ja... - blondyn czuł jakby coś utknęło mu  w przełyku, to utrudniało mu mówienie.
- Chciałem przeprosić. 
Niebiesko włosy wziął głęboki oddech. 
- Chodzi ci o to? - zapytał, muskając ustami, delikatnie otwarte usta blondyna.
Chłopak otworzył szerzej oczy. Zszokowany spojrzał na spokojną twarz przyjaciela. 
- Teraz jesteśmy kwita. - odparł, odchodząc od niego.
Chłopak złapał się za usta. 
Aomine podniósł kącik swoich ust. Widział jak blondyn zareagował, i bardzo spodobały mu się te reakcje. Ale dla Kise to nie była zabawa.
W grę wchodziły jego uczucia. A uczuciami nie wolno się bawić.


piątek, 2 stycznia 2015

Aomine x Kise rozdział 2

Widocznie tak duża ilość alkoholu, źle wpłynęła na organizm blondyna. Po drugim kuflu już nie mógł sam ustać.
- Masz bardzo słabą głowę do picia. - zaśmiał się Ao, a Kise spojrzał na niego.
Nawet rozmazany obraz jego twarzy był przyjemny. Uśmiechnął się do niego głupkowato, kompletnie nie zwracając uwagi na to co mówi.
Niebieskowłosy wziął jes
zcze kilka dużych łyków i spojrzał na ekran swojego telefonu. 
- Już po dwudziestej drugiej, twoi rodzice nie będą się martwić? - zapytał, chowając go do kieszeni spodni.
Blondyn zamrugał kilkakrotnie i zaczął szukać swojego telefonu. Serce zamarło mu w piersi, kiedy zorientował się, że go zgubił.
- Nie ma go. - wyszeptał 
Ao przetarł twarz dłońmi. Szybko przytrzymał go w pasie, kiedy o mały włos się nie przewrócił przy próbie wstania.
Kise zagryzł mocno wargę, czując jego zimne dłonie. 
- Puść mnie... - wymamrotał, szamotając się z nim.
- Co ty kurwa wyprawiasz?! - krzyknął w końcu. On tylko chciał mu pomóc, a ten rzucał się jak opętany.
Blondyn zmarszczył brwi i usiadł ponownie na krześle.
- Wstawaj, zaprowadzę cię do domu. - powiedział niebieskowłosy, stając przed szeptającym coś blondynen.
Złapał go pod ramię, i wyszedł z lokalu. To było niebezpieczne, jeśli policja by ich złapała, Ao mógłby mieć problemy. Kise jeszcze
większe. Rodzina blondyna miała bardzo dobrą opinię. 
- Nie mogę wrócić w takim stanie do domu... - znów wyszeptał. Nie był w stanie podnieść wyżej głosu.
Ao zerknął na niego kątem oka. Chłopak miał rację. Przecież gdyby matka Kise dowiedziała się, że Ao tak go spił, nigdy więcej nie pozwoliłaby się z nim spotkać. 
- Zadzwonię do twojej matki, i powiem, że śpisz u mnie. - odparł krótko.
Na szczęście zdążyli ominąć patrole policyjne, i dotarli w końcu przed dom Ao. Niebieskowłosy odetchnął z ulgą kiedy otwierając dzrzwi zauważył, że nikogo nie ma w domu.
Ao zdjął z chłopaka kurtkę i powiesił ją na haku. Powoli zaprowadził go do swojej sypialni. 
- Połóż się na łóżku. - powiedział, wybierając numer matki blondyna.
Blondyn wykonał polecenie, ale słysząc głos swojej matki podniósł głowę i spojrzał na rozmawiającego z nią Ao.
- Co ty do cholery robisz...oddaj mi ten telefon. - spróbował wstać. 
Nie udało mu się. Wylądował na podłodze. Wyglądał tak nieporadnie, jak małe dziecko, które dopiero zaczyna chodzić. 
I nie może utrzymać się na słabych nóżkach.
Kise odłożył telefon i ukucnął przy nim. 
- Powiedziałem twojej mamie, że będziesz tutaj spał. Możesz mi powiedzieć, co ty wyprawiasz? - zapytał, pstrykając go palcem w czoło.
Blondyn podniósł się na łokciach, a dzięki pomocy Aomine, wrócił na łóżko.
- A ty...? - zapytał przykrywając się kołdrą. 
Aomine uśmiechnął się w sposób jaki blondyn uwielbiał.
- Prześpię  się na kanapie. Naprawdę nie wiedziałem, że masz taką słabą głowę. 
Kise podniósł głos, kiedy Ao stał już przy drzwiach i gasił światło. 
- Mógłbyś zostać do czasu kiedy nie zasnę? - zapytał niepewnie
Miał problem z zaśnięciem w łóżku innym niż swoje.
Daiki znów się zaśmiał. Kiwnął głową i usiadł obok niego na łóżku. 
- Ostatni raz spaliśmy obok siebie na obozie koszykarskim. - zaczął szturchając go łokciem 
Kise mruknął coś pod nosem.
- Strasznie chrapałeś. - dodał 
Teraz blondyn szturchnął go. Ale zrobił to bardzo mocno i Ao jęknął z bólu.
- Kise-chan! Nie masz wyczucia. - burknął, podkładając ręce pod głowę.
W pokoju słychać było tylko dźwięk ich nierównych oddechów. Ta ciemność była bardzo przyjemna dla ich oczu. 
Ao zasnął obok niego. Zmęczenie i alkohol dał się we znaki. 

Blondyn nie miał pojęcia, która była godzina kiedy się obudził. Ale za oknem było jeszcze ciemno.
Otworzył szerzej oczy, kiedy poczuł dłoń obejmującą go w pasie. 
Ao mruknął coś przez sen, kiedy blondyn spróbował się wydostać.
Po chwili poczuł jak jego dłoń schodzi na biodra. Ze świstem pozbył się powietrza ze swoich płuc. 
- Co...co ty... - wyszeptał, czując jak przysunął się bliżej niego. Aomine miał coś między nogami więc kiedy się przysunął siłą rzeczy blondyn musiał to poczuć. 
Kise zagryzł wargę, kiedy Ao zaczął ocierać się o niego. Jak kot. 
- R-rikka... - szepnął, wpychając nos w zagłębienie szyi blondyna.
I wtedy blondyn oprzytomniał. Ale niebiesko włosy złapał go tak mocno, że nie mógł się wydostać. 
Wszystko skończyło się tak szybko, jak zaczęło. Kiedy Daiki z myślą, że dotyka Rikkę położył rękę na odznaczającym się już penisie przyjaciela.
Najpierw zmarszczył brwi, a potem otworzył oczy. Wtedy zobaczył do czego doprowadził. Nieświadomie.
Kise leżał obok niego, żałował, że nie obudził go wcześniej. Nim to zaszło tak daleko. 
Daiki przełknął głośno ślinę.
- Przepraszam! 
Kise mógłby oskarżyć go o molestowanie, zakończyć przyjaźń. Takie obawy ogarnęły Ao. 
- Myślałem, że jesteś... - nie dokończył, bo przerwał mu Kise. Wreszcie go pocałował.
Ten pocałunek nie trwał długo. Daiki odepchnął  go od siebie.
- Co ty kurwa wyprawiasz?! - warknął, łapiąc się za usta.
Blondyn nie umiał wydobyć z siebie żadnego słowa. 
- Jesteś jakimś cholernym gejem? - zapytał, wstając z łóżka.
Kise zacisnął pięści na pościeli.Milczał.Nie zatrzymał go tym razem.

- Co ja narobiłem... - wyszeptał do siebie, okrywając się kołdrą.Położył głowę na poduszce przyjaciela i wtedy znów poczuł ten obezwładniający zapach. 


Blondyn nie potrafił już zasnąć. Czekał tylko na ranek. Ukradkiem wydostanie się z domu, przed wstaniem Aomine. 
Nie mógłby spojrzeć mu w oczy, po tym wszystkim. Zresztą był pewny, że Daiki nie ma ochoty go oglądać.

Kiedy pierwsze delikatnie promienie słońca przebiły się do pokoju, blondyn zszedł delikatnie z łóżka. Starał się poruszać się bezszelestnie. Wyszedł z pokoju, kierując się w stronę salonu. Musiał przejść przez niego, żeby wyjść z domu. 

W dodatku oprócz kaca moralnego, doskwierał mu ból głowy. 
Odetchnął głęboko, kiedy znalazł się za drzwiami jego domu. 
Nawet przez myśl mu nie przeszło, że miałby z nim wyjaśniać wczorajszą sytuację. Paraliżował go strach. To jak sie zachował wielu z was nazwałoby tchórzostwem, ale stając przed nim Kise nie powiedziałby nic. Oczy Ao wpatrywałyby sie w  niego, oczekując na odpowiedź.

Daiki otworzył powoli oczy. Przetarł je pozbywając sie tej znienawidzonej substancji,która je skleja.
Doskonale pamiętał co wydarzyło sie wczorajszej nocy. Nie mógł uwierzyć , że Kise go pocałował. To dla niego było coś nowego, przecież znają sie tyle lat...
Orientacja Kise - to było coś co Ao obrał sobie za cel. Odkryć kim tak naprawdę jest jego przyjaciel.
- Niech to szlag... - wyszeptał , wstajac z kanapy. Rozciągnął mięśnie ramion i wstał powoli. Od razu skierował sie do swojej sypialni. Westchnął głęboko, kiedy ujrzał pusty pokój. 
- Dlaczego tak mnie to martwi? - uderzył pięścią w ścianę.

Blondyn wrócił do domu. Matki nie było ,a Ojciec nigdy o nic nie pytał. Kise miał po prostu nie przynieść rodzinie wstydu.
Od razu skierował sie do łazienki. Jedyne miejsce w którym mógł spokojnie pomyśleć.
Zignorował krzyki dobiegające z gabinetu ojca i odkrecił wodę, wchodząc pod prysznic. 

czwartek, 1 stycznia 2015

Rozdział 12

Dodaje rozdział , to nie sa szkolne opowiadania. Ide spac, bo padam. Miłej Lektury

Kapral otworzył powoli powieki. Ta dziwna substancja zawsze je odrobinę skleja. Ognisko już zgasło. Był już świt.
Eren go nie obudził, i w dodatku sam zasnął. Skulony w pozycji embrionalnej.
Czarnowłosy wstał powoli i podszedł do niego. Szturchnął go butem.
- Wstawaj. - brunet powinien zrobić to od razu. Kapral jest bardzo niecierpliwy.
Zamiast to zrobić, mruknął coś pod nosem.
Levi wziął głęboki oddech i ukucnął obok niego. Przez chwilę wpatrywał się w jego twarz, aby po chwili zostawić na niej czerwony ślad dłoni.
Brunet zerwał się szybko, łapiąc się odruchowo w miejsce pieczenia.
Spojrzał zdezorientowany na przyglądającego się mu czarnowłosego.
- Co się dzieje? - zapytał wyrwany ze snu.
- Nie obudziłeś mnie. Może dzięki temu nauczysz się odpowiedzialności. - odparł zimno -
Gdyby ktoś ich napadł, albo zaczaił się. Jak mieliby o tym wiedzieć, jeśli obydwoje by spali?
Gdyby to nie był Eren, Levi zabiłby go bez słowa.
Nie można tak kogos narażać. Szczególnie jeśli jest sie żołnierzem.
- Ten mundur do czegoś zobowiązuje, idioto. - warknął 
Brunet skinął głową.
- Przepraszam...to się więcej nie powtórzy. - odparł przestraszony 
Nie mógł powiedziec czegoś bardziej głupszego niż to.
- Ile byłyby warte te słowa jeśli miałbym poderżniete gardło? - Levi podszedł do niego , a Eren cofnął sie kilka kroków
W końcu nie mial gdzie pójść , uderzył plecami o drzewo. Takie starcie bylo odrobinę bolesne.
- Jeżeli to sie powtórzy , zrobię ci krzywdę.
To z ust Kaprala brzmiało naprawdę niebezpieczne. Co kryje sie pod słowem krzywda? Ból? Strach? A może Kapral sam ustanowił sobie znaczenie tego słowa? 
Na samą myśl o tym chłopak dostawał dreszczy.
- Spakuj rzeczy, zaraz wyruszamy. - rozkazał zimno, odchodząc od niego
Eren odetchnął z ulgą. Jak zwierzę któremu udało sie uciec przed swoim oprawcą. 
Zrobił to najszybciej jak umiał. Kapral wyciągnął z pochwy miecz i starł z niego zaschniętą krew. 
To nie był przyjemny widok. Przynajmniej dla Erena, bo z twarzy Kaprala nie da sie niczego wyczytać. 
Kapral zauważył wzrok Erena na sobie i zniecierpliwiony podniósł swój niski głos.
- Kazałem ci coś zrobić. Mam ci przypominać drugi raz? - brunet przełknął ze strachem ślinę i wrócił do pakowania rzeczy.
Eren zastanawiał sie czy Kapral kiedykolwiek kogoś pokochał. Czy jego życie oparte jest na samotności i w jego słowniku nie występuje słowo miłość. To dla niego niezrozumiałe...
Ludzie wiele razy powtarzali mu , że 
człowiek umiera samotny. Tak samo samotny jaki przyszedł na ten świat.
Ale Eren wiedział ,że trudno żyć z pustką w sercu. Ciężko funkcjonować, kiedy jesteśmy samotni.
- Chociaż... - brunet spojrzał na Leviego, który miał taką samą mimikę twarzy jak zawsze. - Czy ktoś chciałby dzielić życie z takim moralnym, oziębłym denatem? - dodał, zakładając na plecy plecak.
Kapral podszedł do niego.
- Zrobiłeś to co ci powiedziałem? - zapytał zirytowany
Brunet przytaknął szybko.
Ruszyli w drogę. Podróżowanie z Kapralem nie należy do najprzyjemniejszych rzeczy. Panuje niezręczna cisza. Ale ona taka jest tylko dla Erena. Levi lubi ciszę.
Ludzki głos często go denerwuje. Szczególnie kiedy jest skierowany do niego w niewłaściwy sposób.
- Jestem zdziwiony, że w ogóle zostałeś żołnierzem. Z takim zachowaniem to niedługo zginiesz.
- Przepraszam za to. Nigdy więcej tego nie zrobię. - odparł Eren
Czarnowłosy prychnął pod nosem.
- Przestań przepraszać, jedno słowo niczego nie zmieni.Zamiast tego powinieneś wytłumaczyć mi tamtą sytuację. - brunet przełknął głośno śline , wiedział , że chodzi o pocałunek.
- To...ja...przepraszam! - krzyknął w końcu zażenowany.
Kapral wziął głęboki oddech.
- Jesteś jakimś cholernym gejem? - zakpił spoglądając na czerwonego chłopaka.
- Nie jestem! To po prostu...stało sie. - levi podniósł kącik ust do góry
- A to ciekawe... - zaczął - Jak wepchałeś mi swój język do ust i go tam trzymałeś to nie wyglądało na przypadek.
Eren otworzył szerzej oczy. Poczuł sie bardzo zażenowany, zestresowany, zawstydzony.
- Nie zdziwiłbym sie gdybyś uprawiał już seks.
Eren zmarszczył brwi. To już była przesada.
- Aż tak bardzo lubisz naśmiewać sie z ludzi?
Kapral nie odpowiedział.
Po jakiejś godzinie drogi w ciszy , Eren zrozumiał , że Levi sie obraził
Ale to właśnie Eren powinien to zrobić.
Zatrzymali się przed średniej wielkości , opustoszałym mieście.
- Bądź ostrożny. Nie oddalaj się ode mnie.

sobota, 27 grudnia 2014

Rozdział 1 Aomine x Kise

 Tak to nowe opowiadanie, nie martwcie się nie opuszczę tamtych, nie zapomniałam o opowiadaniu erenxlevi, nie wiem ile to będzie miało rozdziałów. 


Kiedy spostrzegł swojego przyjaciela całującego się z dziewczyną, coś w nim pękło.
Uświadomił sobie, że nigdy nie będzie mógł wyjawić mu co do niego czuję. 
Przez całe gimnazjum ukrywał swoje uczucia, a ich przyjaźń dalej trwała. 
Osoba, którą kochał miała swoją drugą połówkę. Kise miał Daikiego, i samotność powracającą do niego wieczorami. 
Ona bez pytania obejmowała go swoimi ramionami. 
Przyzwyczaił się do słuchania przeróżnych historii dotyczących dziewczyn niebieskowłosego. 
Kise chciałby mieć go na wyłączność. To  przez niego tak wiele razy budził się w nocy z erekcją, i potem już każdy, choćby najmniejszy dotyk był dla niego drażliwy.
Czy heteroseksualny, nastoletni buntownik, nagle zakocha się w chłopaku i to w dodatku swoim przyjacielu? Niezaprzeczalnie niemożliwe. 
Są w tej samej klasie, ich wspólną pasją jest koszykówka. Różni ich jednak to, że Kise do koszykówki podchodzi poważnie, a Aomine ma wszystko gdzieś. Na treningach pojawia się, kiedy ma na to ochotę. Jest najlepszy, i pewnie myśli, że może już wszystko.
- Kise, spóźnisz się do szkoły! - krzyknęła matka blondyna.
On jak zwykle ma tysiąc spraw do zrobienia. Dlatego tak często się spóźnia.

Zaczyna się nowy rok, a co za tym idzie, dużo nowych przygód.Dostał się do tej samej szkoły w której jest Aomine. Są nawet w tej samej klasie. Chociaż niebieskowłosy jest rok starszy od Kise. Ale przez jego lenistwo, powtarzał rok.
Blondyn wziął głęboki oddech. Początek zawsze jest najtrudniejszy, potem idzie jak z górki. Najpierw trzeba przełamać lody, znaleźć wspólne tematy, zainteresowania.
Kise poznał Aomine w klubie koszykówki, kiedy obydwoje zaczynali. Jednak potem niebieskowłosy zaczął robić się coraz lepszy. A to budziło zazdrość u kolegów w jego drużynie. I Daiki zaczął być postrzegany jako zagrożenie.

- Powodzenia. - powiedziała kobieta, zatrzymując się blisko bramy.
Ryota wyszedł z samochodu a jego oczom ukazała się ogromna liczba stojących na dziedzincu szkoły uczniów. 
Mimo tego, wcale nie było mu trudno odnaleźć przyjaciela. Szczególnie kiedy, obściskiwał się ze swoją nową dziewczyną.
- Siemka, Kise! - uśmiechnął się, podchodząc do niego.

Kise spojrzał najpierw na niego, a potem na jego nową zdobycz. 
- Kise, to jest Rikka. Rikka to jest Kise, mój najlepszy kumpel. 
Dziewczyna uśmiechnęła się do blondyna. Aż dziwne, że nadmiar błyszczyku nie skleił jej tych żabich ust. 
Kise wiedział dlaczego Ao tak się do niej przymila. Rozmiar jej biustu...
- Ao-chan, dużo mi o tobie opowiadał. - powiedziała, przytulając się do jej ramienia. 
"Aoś - chan?" - powtórzył w myślach Kise
- Mi o tobie też. - odparł Kise, uśmiechając się słabo.

Nawet o niej nie wspominał.
Po chwili do grupki dołączył się Kuroko i Kagamine. 
Czerwonowłosy  podniósł kącik ust do góry.
- To co Ao, kolejny rok? - zaśmiał się , ale Ao wcale nie było do śmiechu.
- Idziesz dzisiaj na trening? - zapytał Kise, siadając obok nich na ławce. 
Rikka szybko wtrąciła się do rozmowy.
- Ao-chan obiecał mi, że zabierze mnie do kina. 
Niebiesowłosy podrapał się po karku. 
- Faktycznie... 
Blondyn spuścił swój wzrok na ziemię. 
- Nie ma sprawy. Zapomnij o tym. - uśmiechnął się sztucznie.
Ale Daiki tego nie zauważył. Cycki Rikki zablokowały mu myślenie.

- Coś taki przybity? - zapytał nagle czerwonowłosy, siadając obok Kise.
Blondyn ocknął się szybko. 
- Zamyśliłem się. - wyszeptał.
Daiki spojrzał na niego kątem oka.
- Może poszedłbyś z nami do tego kina? - zapytał,uśmiechając się do niego.
- Nie chcę wam psuć randki. - odparł , na co Aomine  zaśmiał się głośno.
- Nie wygaduj bzdur. Dzisiaj pod kinem, o siedemnastej. 

- Stawiam, że będzie z nią jeszcze tydzień. - powiedział nagle Kagami, uśmiechając się. Kise spojrzał na niego zirytowany. 
- Nie bądź wredny! - warknął Kuroko, szturchając go łokciem.
Blondyn wszedł do swojej nowej klasy. Chociaż one i tak wszystkie wyglądają tak samo. Zajął miejsce za Aomine. Dzięki temu będzie mógł oglądać jego wyrzeźbione plecy, mięśnie ruszające się pod przylegającą do ciała bokserką.
I jego uśmiech, kiedy odwróci się do niego. 
Blondyn zaczął pogrążać się w niebezpiecznych fantazjach.
- Co ze mnie, za idiota. - szepnął, uderzając pięścią o ławkę. Hałas jaki powstał na skutek uderzenia spowodował, że Ao odwrócił się szybko.
- Wszystko w porządku? - zapytał zmartwiony
- Nic się nie dzieje. - odparł szybko, uśmiechając się sztucznie.
Jak długo można udawać? Oszukiwać samego siebie. To robi się nienormalne.
- Jakbyś chciał o czymś pogadać, to jestem do dyspozycji. - powiedział nagle, znów posyłając mu ten rozbrajający uśmiech.
Od uśmiechu chyba nie dostanie erekcji...
Kise już miał coś powiedzieć, ale do klasy weszła ich nowa nauczycielka. 
Biedna kobieta nie wiedziała na co się pisze, zostając wychowawcą tej klasy.

- Wróciłem! - krzyknął Kise, wchodząc do domu. Ale on jak zwykle stał pusty.
Wszedł do kuchni i zerwał wiszącą na lodówce kartkę.
- Obiad jest w lodówce. - przeczytał cicho.
Położył ją na stół, i odwiesił kurtkę do szafy. Nie był pewny czy pójście z nimi to dobry pomysł. Nagle poczuł to uczucie w żołądku. Doskonale je znał.
- Cholera... - wyszeptał, wtulając twarz w koszulkę przyjaciela.
Robił to tak wiele razy, że zapach jego perfum jest ledwie wyczuwalny.
Kise czuł się pokonany, uzależniony. Coraz bardziej pragnął i coraz bardziej pogłębiał się w tym, w czym nie powinien. 
Sam nie wiedział dlaczego ta czynność stała się jego codzienną rutyną. 
Nie pamięta jak wiele razy przysięgał sobie, że spróbuje to wszystko cofnąć. Ale przecież nie można zamknąć serca dla uczuć, których nie chcesz...
Nieodwzajemniona miłość - prawdopodobnie najgorsze uczucie, jakie istnieje.
To kiedy jesteśmy zakochani w kimś, kto nie jest zakochany w nas i nigdy nie odwzajemni tego uczucia. To uczucie, kiedy zrobiłbyś praktycznie wszystko dla tej osoby.
Gdy jego uśmiech sprawia, że rytm bicia twojego serca przyśpiesza, a nawet zwykły gest jest dla ciebie czymś wyjątkowym.

Zbliżała się godzina spotkania, Kise zjadł obiad i przebrał się. Trener nie będzie zadowolony, że blondyn opuści trening.
- Mam to gdzieś... - wyszeptał do siebie, zamykając drzwi.
Jak zwykle, na miejsce dotarł spóźniony.
Aoimine wziął głęboki oddech i podszedł do blondyna.
- Czy ty kiedykolwiek nauczysz się punktualności? 
- A ty sumienności? - odgryzł się szybko.
Aomine i jego "ukochana" dziewczyna weszli do środka. Kise poszedł jeszcze kupić bilety.
Zagryzł wargę ze złości, kiedy spostrzegł, że znów się całują. 
- Para idiotów... - szepnął, zagryzając wargę mocniej.


Kiedy tylko wyszli z sali, Aomine znów rzucił się na swoją dziewczynę. 
- Jak ci się podobał fim? - zapytał głośno Ao
Kise już chciał odpowiedzieć, że film był bardzo ciekawy, ale to pytanie nie było skierowane do niego, tak więc zamilkł.
- Był nudny! - odparła naburmuszona.
Niebieskowłosy uśmiechnął się delikatnie i wręczył jej pieniądze. 
- Kup sobie jakąś ładną bieliznę... - szepnął wtulając nos w jej bujne blond włosy.
Kise otworzył szerzej oczy.
- Czy oni uprawiają seks? - Ryota myślałby o tym jeszcze długi czas, gdyby nie poczuł na swoim ramieniu jego dłoni.
Odskoczył jak oparzony. Nawet nie spojrzał na zdzwioną minę przyjaciela.
- Coś nie tak? - zapytał
Blondyn przełknął głośno ślinę.
- Pójdziemy się napić? - Ryota szybko zmienił temat.
- Napić? Co masz na myśli? - uśmiechnął się Ao, a blondyn spojrzał na niego morderczym wzrokiem.
Na pewno nie to, o czym ty myślisz. - odparł szybko
Daiki westchnął głęboko.
- No daj się namówić... Kise-chan, Kise-chan, Kise-chan... - potrząsał jego ramieniem 
Po kilku minutach w końcu mu uległ.
- Niech ci będzie. 
Aomine uśmiechnął się. Zaprowadził go do baru. Kise tylko czekał, kiedy barman zapyta się o jego dowód. Tak się jednak nie stało.
- Cholera... - wyszeptał, widząc jak jego przyjaciel niesie dwa duże kufle piwa

piątek, 26 grudnia 2014

Free - odcinek 3

Bardzo trudno utrzymać przyjaźń w dobrym stanie. Trzeba o nią dbać, pielęgnować i starać się aby przetrwała. To nie fair żeby tylko jedna osoba się starała.
Trudno zapomnieć o kimś kogo kochałeś. To tak jakbyś miał zapomnieć jak się oddycha.
Rin szedł powoli w stronę drzwi i wcale nie był zdziwiony widząc przed nimi Harukę. 
- Czego tutaj szukasz? - zapytał zirytowany.
Haruka zmarszczył brwi. 
- Przyszedłem po Makoto. - odparł chłodno.
 Czerwonowłosy prychnął pod nosem. Oparł się o próg drzwi i stanął bliżej niego.
- A ty co. Jesteś jego niańką? - jego głos spoważniał 
- Jestem jego przyjacielem. Nie wtrącaj się. - odparł krótko
Źrenice czarnowłosego powiększyły się kiedy na plecami Rina spostrzegł Makoto.
- Nic ci nie jest? - zapytał , widząc zabandażowaną łydkę.
- To nic takiego, przewróciłem się. - odparł
Skłamał. Przecież nie mógł powiedzieć, że o mały włos nie utonął. 
Rin podniósł kącik ust do góry słysząc kłamstwo Makoto. Wziął głęboki oddech.
- Odprowadzę cię do domu. - oznajmił Haruka 
- Makoto sam zdecyduje. - odpowiedział szybko Rin.
Czarnowłosy zacisnął pięści, a Rin swoje ostre ząbki. Zaraz może rozlać się krew.
- Lepiej będzie, jeśli pójdę. - wyszeptał Makoto wychodząc z domu.
Haruka zdążył jeszcze spojrzeć na czerwonowłosego. Dobrze znał ten wzrok. Miał go zawsze kiedy wygrywał. Teraz też wygrał. 
To bardzo zdenerwowało rekina. Kiedy tylko zamknął drzwi, zrzucił na podłogę talerz. 
- Skąd on wiedział, że Makoto jest tutaj... - szepnął do siebie. 
Po kilku sekundach olśniło go. Wpadł do pokoju swojej młodszej siostry.
Krótko po uruchomieniu komputera, spostrzegł ten film, który wcześniej nagrała.
Rin przetarł twarz dłońmi. 
- Trzydzieści tysięcy wyświetleń w jedną noc? - otworzył delikatnie usta
Kiedy wysunął klawiaturę była na niej przyklejona karteczka. 
"Usunięcie filmu z komputera nie pomoże" 
Zmarszczył gniewnie brwi  i wyrwał wtyczkę z kontaktu. Cały sprzęt wyniósł do piwnicy.

- Wszystko w porządku? - zapytał haru spoglądając na przyjaciela.
Makoto skinął głową. 
- Nic mi nie jest. - uśmiechnął się słabo.
Ta cisza między nimi, tak nie było wcześniej. A jeśli nawet kiedyś się zdarzyła , to nigdy ich nie krępowała jak teraz. 
- To nie wygląda mi na ranę po przewróceniu. - oczy Haruki jeszcze bardziej wpatrywały się w niego. 
Makoto przełknął głośno ślinę. Serce zaczęło bić mu niebezpiecznie szybko. 
- Wylądowałem na żwirze. - wyszeptał 
Czarnowłosy złapał go za rękę. Nie powinna mu drżeć. Przecież to była tylko troska. 
- Rin ci to zrobił? - zapytał poważnym głosem
Makoto zaprzeczył szybko
- Przepraszam, że cię zmartwiłem...powinienem być ostrożniejszy. - Makoto naprawdę chciał to wszystko naprawić.
Haruka przeniósł wzrok na swoje buty. 
- Nie zapytałbym o Rina, gdybym nie widział tego filmu. - kiedy tylko chłopak usłyszał te kilka słów cała jego twarz pokryła się rumieńcem.
- Przepraszam... - wyszeptał zażenowany.
Haruka spojrzał na niego zdziwiony.
- Przestań ciągle przepraszać. Masz prawo robić co chcesz. - odparł spokojnie, przenosząc swój wzrok na twarz przyjaciela.

- Niech to szlag! - krzyknął , zrzucając leżące na półce książki.
- Co ty taki wkurzony? - zapytała siostra ściągając kurtkę.
Czerwonowłosy spojrzał na nia szybko.
- Tylko ciebie tutaj brakowało. - syknął 
Dziewczyna prychnęła pod nosem.
- Jakbyś nie wiedział to też tutaj mieszkam. - odpowiedziała, wchodząc do swojego pokoju.
Po sekundzie Rin usłyszał jej krzyk.
- Oddawaj mój komputer! - wrzasnęła, stając przed nim.
Rin uśmiechnął sie wrednie.
- Nie dostaniesz go przez tydzień.
Dziewczyna zacisnęła pięści.
- Jak powiem rodzicom to szybko mi go oddasz. 
- Założymy sie , ze nie? - jego głos byl poważny

- Gdzie byłeś całą noc?! - krzyknęła matka , kiedy Makoto wszedł do domu 
Chłopak wziął głęboki oddech
- Byłem u kolegi - odparł,ściągając kurtke
Kobieta zmarszczyła brwi 
- Dzwoniłam wczoraj do Haruki. Nie spaleś u niego.
Chłopak zacisnął pięści.
- Haruka nie jest jedyną osobą jaka znam. Skończ z tym wreszcie. 
- Zraniłeś sie? - zapytała widząc bandaż. 
Makoto skinął głową.
- Przewróciłem sie. Nic mi nie jest. - odpowiedział, idąc do swojego pokoju.
- Powinieneś bardziej na siebie uważać... - wyszeptała zmartwiona
Chłopak wszedł do swojego pokoju i usiadł na łóżku. 
- I co ja mam zrobić? - powiedział cicho , przecierając dłońmi twarz.
Nie zachował sie dobrze w stosunku do Rin'a. 
Nawet nie podziękował.
- Ale... On. To był mój pierwszy pocałunek.- Makoto dotknął swoich ust 


Szablon wykonała Sasame Ka dla Zaczarowane Szablony